poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Imagin cz. I


‘Gotowa jesteś?’- usłyszałaś jak woła Cię Twoja ukochana ciocia. ‘Już, chwilkę!’- odpowiedziałaś, przeczesując jeszcze swoje długie, kasztanowe włosy. Ostatnie poprawki i byłaś już gotowa, więc z uśmiechem na twarzy wyszłaś z pokoju zbliżając się w stronę wyjścia, przy którym czekała na Ciebie Megan.’ Ślicznie wyglądasz’- posłała Ci komplement wysoka brunetka, na który Ty odpowiedziałaś szerokim uśmiechem. Wyszłyście z mieszkania, wsiadłyście do samochodu i pojechałyście do centrum handlowego na zakupy. Meg chciała spędzić z Tobą trochę czasu, zanim zaczniesz studia i pracę. Weszłyście do pierwszego sklepu. Przeglądałaś wszystkie ciuchy, nie mogąc zdecydować się na którym skupić swoją uwagę. Do przymierzalni brałaś górę ubrań. Ciocia nie pozwalała Ci za nic płacić, dlatego próbowałaś trochę się opanować. Na koniec ciocia zaprowadziła Cie jeszcze do jednego sklepu. ’Tutaj kupiłam sukienkę, którą miałam na sobie jak Rob mi się oświadczył’- powiedziała Megan przeglądając sukienki. ‘Musiało być cudownie’- oznajmiłaś uśmiechając się niewinnie. ‘Tak, to było niezwykłe’. Kontynuowałyście przeglądanie ubrań, rozchodząc się w przeciwne strony sklepu. Nie znalazłaś nic ciekawego, aż do momentu gdy podeszła do Ciebie ciocia i pokazała Ci przepiękna sukienkę. Była naprawdę cudowna.. czerwona, bez ramiączek.. po prostu nieziemska. Szybkim krokiem poszłaś do przymierzalni, aby sprawdzić czy na Ciebie pasuje. ‘Wyglądasz pięknie’- oznajmiła Megan, gdy pokazałaś jej się w tym stroju. ’Bierzemy!’- dokończyła po chwili. Przebrałaś się z powrotem w swoje ubrania i podałaś cioci sukienkę, za którą ona poszła zapłacić. ‘Proszę, kochanie!’- powiedziała wręczając Ci torbę z czerwonym cudem. ‘Dziękuję Ci bardzo! Kocham Cie Meg!’- zaczęłaś obcałowywać Megan wszędzie, gdzie tylko mogłaś. ‘Cieszę się, że Ci się podoba. Pamiętaj! Ta sukienka jest na wyjątkową okazję z kimś wyjątkowym. Nie podejmuje pochopnych decyzji, żebyś później nie żałowała.’ Wzięłaś sobie te słowa do serca. Wiedziałaś, że tą wyjątkową osoba jest Mark. Wtedy tak myślałaś.. nie wiedziałaś jak bardzo się mylisz.
Gdy już wróciliście do domu zabrałaś się wraz z Meg i Rob’em za poszukiwania jakiegoś mieszkania dla Ciebie. Przejrzeliście chyba z 1000 ogłoszeń gdy natrafiliście na to odpowiednie. Nie duże mieszkanie położone blisko centrum. Miałabyś blisko do cioci i na uczelnię. Nie było ono duże, bo tylko jedna sypialnia, kuchnia, łazienka i salon, ale nie potrzebowałaś nic większego.  Przecież będziesz mieszkała tam sama i w jakimś dużym mieszkaniu czułabyś się nieswojo. Wujek zadzwonił pod numer, który był podany razem z ogłoszeniem i uzgodnił szczegóły. Umówił Was na jutro, aby obejrzeć mieszkanie.
Przeglądałaś tt, gdy zobaczyłaś twetty od Marka do Ciebie. Pisał jak to bardzo Cię kocha i jak bardzo tęskni. Łza zakręciła Ci się w oku. Energicznie zamknęłaś laptopa, podeszłaś do okna i odsłoniłaś purpurowe zasłony. Oparłaś się o ścianę i wpatrywałaś w ciemno granatowe pełne świecących gwiazd niebo, a łzy spływały Ci po policzkach na znak tego, jak bardzo za nim tęsknisz. Wierzyłaś w to, że mimo takiej różnicy kilometrów wasz związek przetrwa. Wiedziałaś ile par z o wiele większym doświadczeniem niż Wy, rozstało się z powodu odległości. W duchu jednak miałaś nadzieję, że te statystyki Was nie dotyczą. Spojrzałaś na księżyc wierząc, że on też na niego patrzy i myśli o Tobie. Zauważyłaś spadającą gwiazdę i mimo, że nie wierzyłaś w przesądy postanowiłaś pomyśleć życzenie. Chcę spotkać ponownie miłość mojego życia. Myśląc to, zamknęłaś oczy dając upust emocjom. Tak bardzo chciałaś móc znów go zobaczyć. Usłyszeć od niego to, że jesteś piękna i, że Cię kocha. Miłość mojego życia.. To tak dojrzale brzmi. Ale Ty tak właśnie go postrzegałaś. Byłaś pewna, że zawsze będzie się kochać i nic nie będzie w stanie Was rozdzielić. Oj głupia byłaś..

KOLEJNY DZIEŃ
Wstałaś około dziewiątej rano. Od razu udałaś się do łazienki, gdzie wzięłaś szybki prysznic, umyłaś włosy i zęby oraz ubrałaś się w coś wygodnego. Zajęło Ci to nie całą godzinę, więc przed 10.00 byłaś gotowa i uśmiechnięta weszłaś do kuchni, gdzie siedział aktualnie Rob. Ciocia Megan była w pracy. Zjedliście śniadanie i razem pojechaliście obejrzeć mieszkanie, które chciałaś wynająć. Czekaliście w umówionym miejscu na właściciela. W końcu się pojawił. Wyglądał na bardzo miłego i wesołego człowieka. Jego powoli siwiejące włosy zdradzały, że był w okolicach pięćdziesiątki. Przywitaliście się z nim, po czym mężczyzna wprowadził Was do mieszkania. Zostaliście oprowadzeni po każdym pokoju, po czym razem z wujkiem zdecydowałaś, że chcesz wynająć to mieszkanie. On z właścicielem załatwiali szczegóły i spisywali umowę, a Ty jeszcze raz przespacerowałaś się po pokojach. Wyszłaś na balkon i oparta o barierkę wpatrywałaś się w Big Bena. ‘Tutaj zacznę nowe życie’- pomyślałaś i wsłuchując się w rozmowę mężczyzn podziwiałaś życie uliczne. Przerwał Ci Rob, wołając Cię i informując, że już wychodzicie. Dowiedziałaś się, że za tydzień możesz się wprowadzać.

MIJAŁY KOLEJNE DNI..
Nadszedł dzień Twojej wyprowadzki. Wczoraj już zrobiliście potrzebne zakupy zaczynając od mebli, a kończąc na jedzeniu i wszystko spakowaliście w kolorowe kartony i torby. Miałaś ustawiony budzik, więc jak tylko usłyszałaś pierwsze dźwięki głośnej melodii szybko zerwałaś się z łóżka i pobiegłaś do łazienki. Dzisiaj zaczynasz nowe, dorosłe życie. Sama. Bez rodziców, bez bliskich. I niestety bez Mark’a. Tylko Ty i przeciwności losu, które szykuje Londyn. Zjadłaś śniadanie i pojechałaś razem z Rob’em do Twojego mieszkania. On pomógł Ci wziąć meble i ustawić je w miejsca, które mu wskazywałaś. Później zostawił Cię samą, bo musiał jechać do pracy. Zajęłaś się przystrajaniem wnętrza. Wieszałaś obrazy, ustawiałaś figurki i zdjęcia na półkach, przesuwałaś meble i po prostu tworzyłaś swój świat. Wszystko było po Twojemu. Wszystko było urządzone po Twojej myśli. Bardzo Ci się to podobało. Gdy skończyłaś było już po północy, a Ty na 8.00 musiałaś być w pracy. Ustawiłaś więc budzik na 6.30 i położyłaś się do swojego nowego łóżka.
Po przebudzeniu się przetarłaś oczy i sama do siebie się uśmiechnęłaś. Miałaś dobry humor mimo tego, że wstałaś tak wcześnie. Zjadłaś skromne śniadanie i poszłaś do łazienki wziąć prysznic. Później wyprostowałaś włosy i delikatnie się umalowałaś. Ubrałaś na siebie to co musiałaś do pracy, czyli czarną, krótką, obcisłą spódniczkę i białą koszulę którą wpuściłaś w środek. Wyszłaś z domu i poszłaś do restauracji wujka. Byłaś 10 minut przed czasem, co pozwoliło Ci się zapoznać z kilkoma innymi kelnerkami. Pokazały Ci gdzie co jest i co masz robić. Później poprosiły Cie abyś pomogła w przygotowywaniu restauracji na przybycie pierwszych gości. Razem poszło Wam to bardzo sprawnie i miałaś czas na bliższe zapoznanie się z Emily, bo to z nią najlepiej się dogadywałaś. Cały dzień Ci pomagała za co byłaś jej bardzo wdzięczna. ’Rob mówił Ci, że mamy dzisiaj imprezę zamkniętą?’- zapytała Cię Emily podczas gdy Ty przygotowywałaś kawę dla klienta. ‘Nie rozmawiałam z nim nawet dzisiaj. Ale o co chodzi z ta imprezą?’- zapytałaś i zaniosłaś gorący napój młodemu mężczyźnie. ‘Dzisiaj od 20.00 salę wynajmują jakieś gwiazdy. Podobno będzie dużo znanych osób.’- oświadczyła blondynka. ‘A co ja mam robić podczas takiego przyjęcia?’- zapytałaś z zaciekawieniem. ‘Najważniejsze, żebyś była ciągle miła, uśmiechnięta i pilnowała żeby im niczego nie brakowało’.
Była 19.30 gdy razem z Emyli zamknęłyście restauracje i jeszcze poprawiałyście wystrój Sali. Teraz pozostało już tylko czekać na gości i w tym celu musiałaś stań przy drzwiach i wszystkich miło witać. W  środku było już kilka osób a na zewnątrz pojawiały się coraz to nowe samochody. ‘Dobry wieczór. Witamy w „Left”. Zapraszamy do środka i życzymy miłej zabawy’- powtórzyłaś te same słowa do kolejnej pary sław. Bolała Cię już twarz od tego ciągłego uśmiechania się, a to był dopiero początek. ‘Dobry wieczór. Witamy w ..’- już chciałaś kolejny raz powtórzyć tę samą regułkę gdy coś Cię zatrzymało.

____________________________________________________
Jest pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jest prawie druga w nocy a ja nie śpię, bo pisałam rozdział. Proszę Was o komentarze, bo nie wiem, czy jest sens to dalej pisać jeśli nikt tego nie będzie czytał. Więc jeśli czytasz to skomentuj. Dla Was to tylko kilka sekund, a dla mnie to naprawdę dużo :)

sobota, 25 sierpnia 2012

Prolog.


Wierzysz w miłość?
Tak?
Nie?
To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie..
A wiesz w ogóle co to jest?
To może zacznijmy inaczej….
Potrafisz zdefiniować miłość?
Nie?
A ja potrafię.
Dla mnie to uczucie, które podtrzymuje nas przy życiu. Które mimo przeszkód łączy dwoje ludzi. To jest miłość. Ale to jest moja definicja. Każdy inaczej postrzega to uczucie.
Jak Ty je postrzegasz?
Ułatwię Ci.
Postaraj się wymienić trzy słowa, które w połączeniu stworzą dla Ciebie jedno, ogromne i niezniszczalne..
I co?
To zadanie było chyba prostsze. Każde z osobna potrafisz opisać. No to co z tą miłością?
To trzeba po prostu przeżyć.. I właśnie to chcę Wam pokazać w tym opowiadaniu. Chcę Wam pokazać zupełnie odmienną definicję miłości. Nie taką, która mimo przeszkód kończy się happy en dem. Nie.. Życie nie zawsze wygląda tak  jakbyśmy chcieli i nie zawsze przynosi oczekiwane skutki. Trzeba być zawsze przygotowanym na niespodziewane zwroty akcji.

~kilka słów ode mnie~
Hey Directioners! Witam wszystkich na moim blogu. Zaczęłam trochę inaczej.. nie wiem dlaczego.. może dlatego, że ta historia też będzie inna? Ale tego przekonacie się sami podczas czytania :) Wiem, wiem. Na razie brzmi trochę tajemniczo, ale mam nadzieję, że Was to nie zniechęci. Wręcz przeciwnie, że Was zachęci. Zapraszam również do komentowania. To opowiadanie jest dla Was i wszystkie Wasze opinie i pomysły są mile widziane. Na razie to tyle. Oto prolog:

Dostałaś kolejnego sms’a od swojego ukochanego. Widzieliście się godzinę temu , a Ty już tak cholernie za nim tęskniłaś. Nie docierało do Ciebie, że nie zobaczysz go przez tak długi czas. Nie będziesz mogła spojrzeć mu w oczy ze szczerym wyznaniem miłości, nie będziesz mogła usłyszeć jego delikatnego, ale jakże męskiego głosu, mówiącego ci ‘dobranoc’, nie będziesz mogła wtulić się w jego tors w ciężkich chwilach, bo go przy Tobie nie będzie. Będziesz sama w tym wielkim mieście. Ale w końcu sama wybrałaś taką drogę i teraz musisz stawić jej czoła. Zależało Ci na wybiciu się. Chciałaś skończyć te studia, znaleźć dobrą pracę, założyć rodzinę i toczyć szczęśliwe, beztroskie życie ze swoim ukochanym. Wtedy jeszcze tego chciałaś. Nie miałaś pojęcia, jak wielką niespodziankę szykuje dla Ciebie Londyn.  
Energicznie złapałaś telefon, na którego wyświetlaczu było napisane MARK. Odczytałaś wiadomość, po czym sama do siebie się uśmiechnęłaś. Uwielbiałaś jak pisał do Ciebie w ten sposób. Uwielbiałaś jak te czułe i słodkie słowa kierował do Ciebie. Do jego świata. Tak Cię zawsze nazywał, gdy mówił Ci coś romantycznego. Łzy napłynęły Ci do oczu, bo uświadomiłaś sobie, że nie zobaczysz go przez tyle czasu. Obiecałaś mu jednak, że będziesz silna, więc szybko otarłaś słone krople z policzków i postanowiłaś o tym nie myśleć. Tak, postanowiłaś, ale wiedziałaś, że to niemożliwe. Nie myśląc o nim, czułaś się tak jakbyś przestała oddychać. No nic.. Muszę być silna!- pomyślałaś i schowałaś telefon z powrotem do torby. Do Londynu było już bardzo blisko, więc przygotowałaś się na lądowanie. Ujrzałaś te wszystkie piękne budowle i w duchu odetchnęłaś, że zaczynasz nowe życie. Samolot wylądował, a ty udałaś się do wyjścia , idąc za jakąś miło wyglądającą starsza kobietą. Wyszłaś z samolotu i ujrzałaś ten ruch i energia bijąca od ludzi znajdujących się dookoła Ciebie. ‘Witaj w Londynie’- pomyślałaś i ruszyłaś przed siebie, aby odebrać bagaże. Gdy szłaś już z ogromna torba na ramieniu i walizką za Tobą rozglądałaś się za postojem taksówek. Tam miała czekać na Ciebie Twoja ciocia u której miałaś się zatrzymać dopóki nie znajdziesz mieszkania i jakiejś pracy.  Chciałaś pójść w jej ślady. Tak jak ona skończyć dobrą szkołę i zacząć życie bez ograniczeń. Ona właśnie tak żyła. Niczego nie musiała sobie odmawiać, bo tak samo jak na jej mąż świetnie zarabiał. Oboje mieszkali razem w apartamentowcu w centrum Londynu.  Nie mieli dzieci, dlatego Ty byłaś ulubienica swojej cioci. Traktowała Cię jak swoja córkę, a ty ja jak druga mamę. Stałaś na środku ogromnego lotniska nie mając pojęcia, w którą stronę masz się udać. Postanowiłaś, że zapytasz kogoś o drogę. Zauważyłaś dwójkę chłopaków, wyglądających na Brytyjczyków. Postanowiłaś do nich podejść. ‘Hej. Wiecie może gdzie jest postój taksówek? Jestem tu pierwszy raz i nie mam pojęcie gdzie mam iść. Pomożecie mi?’- zapytałaś dość wysokiego bruneta. ‘Jasne. Musisz wyjść tamtym wyjściem i po prawej stronie będzie to czego szukasz’- oznajmił zielonooki wskazując na odległe na ok. 20 metrów drzwi. ’Dzięki’- odpowiedziałaś i ruszyłaś we wskazanym kierunku. Wyszłaś przez duże, szklane drzwi i rozglądałaś się w poszukiwaniu cioci. ‘Ann!’- usłyszałaś jak woła Cię ktoś z bardzo miłym i ciepłym głosem. Rozejrzałaś się dookoła i zauważyłaś wysoką, czarnowłosą i bardzo ładną kobietę po trzydziestce. ‘Cześć ciociu!’- wykrzyczałaś i rzuciłaś się jej na szyję.’ Hej kochanie! Pamiętasz, że miałaś mówić po imieniu. Nie jestem jeszcze tak stara, żebyś mówiła na mnie ciociu skarbie’- oznajmiła Ci kobieta po czym wzięła od Ciebie torbę. Zaprowadziła Cię do samochodu i ruszyłyście w drogę do jej mieszkania. Po drodze wypytywała Cie o wszystko. Zaczynając od tego jak minęła Ci podróż, a kończąc na Marku. Wiedziałaś, że ona świetnie Cię rozumie. Dotarłyście pod wyskoki, nowoczesny budynek. Chwile później jechałyście już windą na 11 piętro. Twoja ciocia otworzyła drzwi i wpuściła Cię do ogromnego, elegancko urządzonego apartamentu. Przywitałaś się z wujkiem Rob’em po czym oboje oprowadzili Cię po mieszkaniu. Pokazali Ci pokój, w którym będziesz mogła zostawić swoje rzeczy, po czym zaproponowali kolację. ‘Kochanie, wiesz, że nie musisz wynajmować żadnego mieszkania? Możesz mieszkać u nas ile tylko chcesz. Nie będziesz musiała się martwić o pieniądze.’- zaczęła monolog Twoja cioci.. to znaczy Meg. ‘Wiem Megan i naprawdę Wam bardzo za to dziękuję, ale chcę zacząć własne Życie. Podejmę się jakiejś pracy, żebym miała na jakieś drobne wydatki. Rodzice powiedzieli, że będą płacić za mieszkanie, więc sądzę, że nie będzie tak źle’- oznajmiłaś i zabrałaś się za jedzenie naleśników. ‘Jak już wiesz, jestem właścicielem sieci bardzo eleganckich restauracji i mogę Ci pomóc w załatwieniu pracy. Chciałabyś może zostać kelnerką? Obiecuję,  że będę dobrze płacić’- powiedział Rob, a Ty ze szczęścia rzuciłaś mu się na szyję. ‘Dziękuję! Naprawdę bardzo Wam dziękuję!’- zaczęłaś krzyczeć na cały glos. ‘Nie ma za co Ann’- odparła Twoja ukochana ciocia z promiennym uśmiechem na twarzy. Później pomogła Ci rozpakować rzeczy i pokazała Twoja łazienkę oraz miejsca, w których znajdują się najpotrzebniejsze rzeczy. Postanowiłaś wziąć gorącą kąpiel, dlatego weszłaś do wskazanej przez Megan łazienki. Śliczna, w odcieniach beżu i brązu z dużą ilością szklanych dodatków. Na półkach i dookoła wielkiej wanny paliły się świeczki, które swoją cynamonowa wonią, dodawały uroku temu miejscu. Ściągnęłaś z siebie czerwony ręcznik i weszłaś do pięknej wanny wypełnionej gorącą wodą z dodatkiem olejku różanego. Położyłaś się, zamknęłaś oczy i dałaś ponieść się wyobraźni. Jak zwykle twoje zmysły przywołały obraz Mark’a. Tak strasznie go kochałaś i przez to tak bardzo za nim tęskniłaś.