sobota, 25 sierpnia 2012

Prolog.


Wierzysz w miłość?
Tak?
Nie?
To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie..
A wiesz w ogóle co to jest?
To może zacznijmy inaczej….
Potrafisz zdefiniować miłość?
Nie?
A ja potrafię.
Dla mnie to uczucie, które podtrzymuje nas przy życiu. Które mimo przeszkód łączy dwoje ludzi. To jest miłość. Ale to jest moja definicja. Każdy inaczej postrzega to uczucie.
Jak Ty je postrzegasz?
Ułatwię Ci.
Postaraj się wymienić trzy słowa, które w połączeniu stworzą dla Ciebie jedno, ogromne i niezniszczalne..
I co?
To zadanie było chyba prostsze. Każde z osobna potrafisz opisać. No to co z tą miłością?
To trzeba po prostu przeżyć.. I właśnie to chcę Wam pokazać w tym opowiadaniu. Chcę Wam pokazać zupełnie odmienną definicję miłości. Nie taką, która mimo przeszkód kończy się happy en dem. Nie.. Życie nie zawsze wygląda tak  jakbyśmy chcieli i nie zawsze przynosi oczekiwane skutki. Trzeba być zawsze przygotowanym na niespodziewane zwroty akcji.

~kilka słów ode mnie~
Hey Directioners! Witam wszystkich na moim blogu. Zaczęłam trochę inaczej.. nie wiem dlaczego.. może dlatego, że ta historia też będzie inna? Ale tego przekonacie się sami podczas czytania :) Wiem, wiem. Na razie brzmi trochę tajemniczo, ale mam nadzieję, że Was to nie zniechęci. Wręcz przeciwnie, że Was zachęci. Zapraszam również do komentowania. To opowiadanie jest dla Was i wszystkie Wasze opinie i pomysły są mile widziane. Na razie to tyle. Oto prolog:

Dostałaś kolejnego sms’a od swojego ukochanego. Widzieliście się godzinę temu , a Ty już tak cholernie za nim tęskniłaś. Nie docierało do Ciebie, że nie zobaczysz go przez tak długi czas. Nie będziesz mogła spojrzeć mu w oczy ze szczerym wyznaniem miłości, nie będziesz mogła usłyszeć jego delikatnego, ale jakże męskiego głosu, mówiącego ci ‘dobranoc’, nie będziesz mogła wtulić się w jego tors w ciężkich chwilach, bo go przy Tobie nie będzie. Będziesz sama w tym wielkim mieście. Ale w końcu sama wybrałaś taką drogę i teraz musisz stawić jej czoła. Zależało Ci na wybiciu się. Chciałaś skończyć te studia, znaleźć dobrą pracę, założyć rodzinę i toczyć szczęśliwe, beztroskie życie ze swoim ukochanym. Wtedy jeszcze tego chciałaś. Nie miałaś pojęcia, jak wielką niespodziankę szykuje dla Ciebie Londyn.  
Energicznie złapałaś telefon, na którego wyświetlaczu było napisane MARK. Odczytałaś wiadomość, po czym sama do siebie się uśmiechnęłaś. Uwielbiałaś jak pisał do Ciebie w ten sposób. Uwielbiałaś jak te czułe i słodkie słowa kierował do Ciebie. Do jego świata. Tak Cię zawsze nazywał, gdy mówił Ci coś romantycznego. Łzy napłynęły Ci do oczu, bo uświadomiłaś sobie, że nie zobaczysz go przez tyle czasu. Obiecałaś mu jednak, że będziesz silna, więc szybko otarłaś słone krople z policzków i postanowiłaś o tym nie myśleć. Tak, postanowiłaś, ale wiedziałaś, że to niemożliwe. Nie myśląc o nim, czułaś się tak jakbyś przestała oddychać. No nic.. Muszę być silna!- pomyślałaś i schowałaś telefon z powrotem do torby. Do Londynu było już bardzo blisko, więc przygotowałaś się na lądowanie. Ujrzałaś te wszystkie piękne budowle i w duchu odetchnęłaś, że zaczynasz nowe życie. Samolot wylądował, a ty udałaś się do wyjścia , idąc za jakąś miło wyglądającą starsza kobietą. Wyszłaś z samolotu i ujrzałaś ten ruch i energia bijąca od ludzi znajdujących się dookoła Ciebie. ‘Witaj w Londynie’- pomyślałaś i ruszyłaś przed siebie, aby odebrać bagaże. Gdy szłaś już z ogromna torba na ramieniu i walizką za Tobą rozglądałaś się za postojem taksówek. Tam miała czekać na Ciebie Twoja ciocia u której miałaś się zatrzymać dopóki nie znajdziesz mieszkania i jakiejś pracy.  Chciałaś pójść w jej ślady. Tak jak ona skończyć dobrą szkołę i zacząć życie bez ograniczeń. Ona właśnie tak żyła. Niczego nie musiała sobie odmawiać, bo tak samo jak na jej mąż świetnie zarabiał. Oboje mieszkali razem w apartamentowcu w centrum Londynu.  Nie mieli dzieci, dlatego Ty byłaś ulubienica swojej cioci. Traktowała Cię jak swoja córkę, a ty ja jak druga mamę. Stałaś na środku ogromnego lotniska nie mając pojęcia, w którą stronę masz się udać. Postanowiłaś, że zapytasz kogoś o drogę. Zauważyłaś dwójkę chłopaków, wyglądających na Brytyjczyków. Postanowiłaś do nich podejść. ‘Hej. Wiecie może gdzie jest postój taksówek? Jestem tu pierwszy raz i nie mam pojęcie gdzie mam iść. Pomożecie mi?’- zapytałaś dość wysokiego bruneta. ‘Jasne. Musisz wyjść tamtym wyjściem i po prawej stronie będzie to czego szukasz’- oznajmił zielonooki wskazując na odległe na ok. 20 metrów drzwi. ’Dzięki’- odpowiedziałaś i ruszyłaś we wskazanym kierunku. Wyszłaś przez duże, szklane drzwi i rozglądałaś się w poszukiwaniu cioci. ‘Ann!’- usłyszałaś jak woła Cię ktoś z bardzo miłym i ciepłym głosem. Rozejrzałaś się dookoła i zauważyłaś wysoką, czarnowłosą i bardzo ładną kobietę po trzydziestce. ‘Cześć ciociu!’- wykrzyczałaś i rzuciłaś się jej na szyję.’ Hej kochanie! Pamiętasz, że miałaś mówić po imieniu. Nie jestem jeszcze tak stara, żebyś mówiła na mnie ciociu skarbie’- oznajmiła Ci kobieta po czym wzięła od Ciebie torbę. Zaprowadziła Cię do samochodu i ruszyłyście w drogę do jej mieszkania. Po drodze wypytywała Cie o wszystko. Zaczynając od tego jak minęła Ci podróż, a kończąc na Marku. Wiedziałaś, że ona świetnie Cię rozumie. Dotarłyście pod wyskoki, nowoczesny budynek. Chwile później jechałyście już windą na 11 piętro. Twoja ciocia otworzyła drzwi i wpuściła Cię do ogromnego, elegancko urządzonego apartamentu. Przywitałaś się z wujkiem Rob’em po czym oboje oprowadzili Cię po mieszkaniu. Pokazali Ci pokój, w którym będziesz mogła zostawić swoje rzeczy, po czym zaproponowali kolację. ‘Kochanie, wiesz, że nie musisz wynajmować żadnego mieszkania? Możesz mieszkać u nas ile tylko chcesz. Nie będziesz musiała się martwić o pieniądze.’- zaczęła monolog Twoja cioci.. to znaczy Meg. ‘Wiem Megan i naprawdę Wam bardzo za to dziękuję, ale chcę zacząć własne Życie. Podejmę się jakiejś pracy, żebym miała na jakieś drobne wydatki. Rodzice powiedzieli, że będą płacić za mieszkanie, więc sądzę, że nie będzie tak źle’- oznajmiłaś i zabrałaś się za jedzenie naleśników. ‘Jak już wiesz, jestem właścicielem sieci bardzo eleganckich restauracji i mogę Ci pomóc w załatwieniu pracy. Chciałabyś może zostać kelnerką? Obiecuję,  że będę dobrze płacić’- powiedział Rob, a Ty ze szczęścia rzuciłaś mu się na szyję. ‘Dziękuję! Naprawdę bardzo Wam dziękuję!’- zaczęłaś krzyczeć na cały glos. ‘Nie ma za co Ann’- odparła Twoja ukochana ciocia z promiennym uśmiechem na twarzy. Później pomogła Ci rozpakować rzeczy i pokazała Twoja łazienkę oraz miejsca, w których znajdują się najpotrzebniejsze rzeczy. Postanowiłaś wziąć gorącą kąpiel, dlatego weszłaś do wskazanej przez Megan łazienki. Śliczna, w odcieniach beżu i brązu z dużą ilością szklanych dodatków. Na półkach i dookoła wielkiej wanny paliły się świeczki, które swoją cynamonowa wonią, dodawały uroku temu miejscu. Ściągnęłaś z siebie czerwony ręcznik i weszłaś do pięknej wanny wypełnionej gorącą wodą z dodatkiem olejku różanego. Położyłaś się, zamknęłaś oczy i dałaś ponieść się wyobraźni. Jak zwykle twoje zmysły przywołały obraz Mark’a. Tak strasznie go kochałaś i przez to tak bardzo za nim tęskniłaś.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz