Wierzysz w miłość?
Tak?
Nie?
To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie..
A wiesz w ogóle co to jest?
To może zacznijmy inaczej….
Potrafisz zdefiniować miłość?
Nie?
A ja potrafię.
Dla mnie to uczucie, które podtrzymuje nas przy życiu. Które
mimo przeszkód łączy dwoje ludzi. To jest miłość. Ale to jest moja definicja.
Każdy inaczej postrzega to uczucie.
Jak Ty je postrzegasz?
Ułatwię Ci.
Postaraj się wymienić trzy słowa, które w połączeniu stworzą
dla Ciebie jedno, ogromne i niezniszczalne..
I co?
To zadanie było chyba prostsze. Każde z osobna potrafisz
opisać. No to co z tą miłością?
To trzeba po prostu przeżyć.. I właśnie to chcę Wam pokazać
w tym opowiadaniu. Chcę Wam pokazać zupełnie odmienną definicję miłości. Nie
taką, która mimo przeszkód kończy się happy en dem. Nie.. Życie nie zawsze
wygląda tak jakbyśmy chcieli i nie
zawsze przynosi oczekiwane skutki. Trzeba być zawsze przygotowanym na
niespodziewane zwroty akcji.
~kilka słów ode mnie~
Hey Directioners! Witam wszystkich na moim blogu. Zaczęłam
trochę inaczej.. nie wiem dlaczego.. może dlatego, że ta historia też będzie
inna? Ale tego przekonacie się sami podczas czytania :) Wiem, wiem. Na razie
brzmi trochę tajemniczo, ale mam nadzieję, że Was to nie zniechęci. Wręcz
przeciwnie, że Was zachęci. Zapraszam również do komentowania. To opowiadanie
jest dla Was i wszystkie Wasze opinie i pomysły są mile widziane. Na razie to
tyle. Oto prolog:
Dostałaś kolejnego sms’a od swojego ukochanego. Widzieliście
się godzinę temu , a Ty już tak cholernie za nim tęskniłaś. Nie docierało do
Ciebie, że nie zobaczysz go przez tak długi czas. Nie będziesz mogła spojrzeć
mu w oczy ze szczerym wyznaniem miłości, nie będziesz mogła usłyszeć jego
delikatnego, ale jakże męskiego głosu, mówiącego ci ‘dobranoc’, nie będziesz mogła
wtulić się w jego tors w ciężkich chwilach, bo go przy Tobie nie będzie.
Będziesz sama w tym wielkim mieście. Ale w końcu sama wybrałaś taką drogę i
teraz musisz stawić jej czoła. Zależało Ci na wybiciu się. Chciałaś skończyć te
studia, znaleźć dobrą pracę, założyć rodzinę i toczyć szczęśliwe, beztroskie
życie ze swoim ukochanym. Wtedy jeszcze tego chciałaś. Nie miałaś pojęcia, jak
wielką niespodziankę szykuje dla Ciebie Londyn.
Energicznie złapałaś telefon, na którego wyświetlaczu było
napisane MARK. Odczytałaś wiadomość, po czym sama do siebie się uśmiechnęłaś.
Uwielbiałaś jak pisał do Ciebie w ten sposób. Uwielbiałaś jak te czułe i
słodkie słowa kierował do Ciebie. Do jego świata. Tak Cię zawsze nazywał, gdy
mówił Ci coś romantycznego. Łzy napłynęły Ci do oczu, bo uświadomiłaś sobie, że
nie zobaczysz go przez tyle czasu. Obiecałaś mu jednak, że będziesz silna, więc
szybko otarłaś słone krople z policzków i postanowiłaś o tym nie myśleć. Tak,
postanowiłaś, ale wiedziałaś, że to niemożliwe. Nie myśląc o nim, czułaś się
tak jakbyś przestała oddychać. No nic.. Muszę być silna!- pomyślałaś i
schowałaś telefon z powrotem do torby. Do Londynu było już bardzo blisko, więc
przygotowałaś się na lądowanie. Ujrzałaś te wszystkie piękne budowle i w duchu
odetchnęłaś, że zaczynasz nowe życie. Samolot wylądował, a ty udałaś się do
wyjścia , idąc za jakąś miło wyglądającą starsza kobietą. Wyszłaś z samolotu i
ujrzałaś ten ruch i energia bijąca od ludzi znajdujących się dookoła Ciebie.
‘Witaj w Londynie’- pomyślałaś i ruszyłaś przed siebie, aby odebrać bagaże. Gdy
szłaś już z ogromna torba na ramieniu i walizką za Tobą rozglądałaś się za
postojem taksówek. Tam miała czekać na Ciebie Twoja ciocia u której miałaś się
zatrzymać dopóki nie znajdziesz mieszkania i jakiejś pracy. Chciałaś pójść w jej ślady. Tak jak ona
skończyć dobrą szkołę i zacząć życie bez ograniczeń. Ona właśnie tak żyła.
Niczego nie musiała sobie odmawiać, bo tak samo jak na jej mąż świetnie
zarabiał. Oboje mieszkali razem w apartamentowcu w centrum Londynu. Nie mieli dzieci, dlatego Ty byłaś ulubienica
swojej cioci. Traktowała Cię jak swoja córkę, a ty ja jak druga mamę. Stałaś na
środku ogromnego lotniska nie mając pojęcia, w którą stronę masz się udać. Postanowiłaś,
że zapytasz kogoś o drogę. Zauważyłaś dwójkę chłopaków, wyglądających na
Brytyjczyków. Postanowiłaś do nich podejść. ‘Hej. Wiecie może gdzie jest postój
taksówek? Jestem tu pierwszy raz i nie mam pojęcie gdzie mam iść. Pomożecie
mi?’- zapytałaś dość wysokiego bruneta. ‘Jasne. Musisz wyjść tamtym wyjściem i
po prawej stronie będzie to czego szukasz’- oznajmił zielonooki wskazując na
odległe na ok. 20 metrów drzwi. ’Dzięki’- odpowiedziałaś i ruszyłaś we
wskazanym kierunku. Wyszłaś przez duże, szklane drzwi i rozglądałaś się w
poszukiwaniu cioci. ‘Ann!’- usłyszałaś jak woła Cię ktoś z bardzo miłym i
ciepłym głosem. Rozejrzałaś się dookoła i zauważyłaś wysoką, czarnowłosą i
bardzo ładną kobietę po trzydziestce. ‘Cześć ciociu!’- wykrzyczałaś i rzuciłaś
się jej na szyję.’ Hej kochanie! Pamiętasz, że miałaś mówić po imieniu. Nie
jestem jeszcze tak stara, żebyś mówiła na mnie ciociu skarbie’- oznajmiła Ci
kobieta po czym wzięła od Ciebie torbę. Zaprowadziła Cię do samochodu i
ruszyłyście w drogę do jej mieszkania. Po drodze wypytywała Cie o wszystko. Zaczynając
od tego jak minęła Ci podróż, a kończąc na Marku. Wiedziałaś, że ona świetnie
Cię rozumie. Dotarłyście pod wyskoki, nowoczesny budynek. Chwile później
jechałyście już windą na 11 piętro. Twoja ciocia otworzyła drzwi i wpuściła Cię
do ogromnego, elegancko urządzonego apartamentu. Przywitałaś się z wujkiem
Rob’em po czym oboje oprowadzili Cię po mieszkaniu. Pokazali Ci pokój, w którym
będziesz mogła zostawić swoje rzeczy, po czym zaproponowali kolację. ‘Kochanie,
wiesz, że nie musisz wynajmować żadnego mieszkania? Możesz mieszkać u nas ile
tylko chcesz. Nie będziesz musiała się martwić o pieniądze.’- zaczęła monolog
Twoja cioci.. to znaczy Meg. ‘Wiem Megan i naprawdę Wam bardzo za to dziękuję,
ale chcę zacząć własne Życie. Podejmę się jakiejś pracy, żebym miała na jakieś
drobne wydatki. Rodzice powiedzieli, że będą płacić za mieszkanie, więc sądzę,
że nie będzie tak źle’- oznajmiłaś i zabrałaś się za jedzenie naleśników. ‘Jak
już wiesz, jestem właścicielem sieci bardzo eleganckich restauracji i mogę Ci
pomóc w załatwieniu pracy. Chciałabyś może zostać kelnerką? Obiecuję, że będę dobrze płacić’- powiedział Rob, a Ty
ze szczęścia rzuciłaś mu się na szyję. ‘Dziękuję! Naprawdę bardzo Wam dziękuję!’-
zaczęłaś krzyczeć na cały glos. ‘Nie ma za co Ann’- odparła Twoja ukochana
ciocia z promiennym uśmiechem na twarzy. Później pomogła Ci rozpakować rzeczy i
pokazała Twoja łazienkę oraz miejsca, w których znajdują się najpotrzebniejsze
rzeczy. Postanowiłaś wziąć gorącą kąpiel, dlatego weszłaś do wskazanej przez Megan
łazienki. Śliczna, w odcieniach beżu i brązu z dużą ilością szklanych dodatków.
Na półkach i dookoła wielkiej wanny paliły się świeczki, które swoją cynamonowa
wonią, dodawały uroku temu miejscu. Ściągnęłaś z siebie czerwony ręcznik i
weszłaś do pięknej wanny wypełnionej gorącą wodą z dodatkiem olejku różanego.
Położyłaś się, zamknęłaś oczy i dałaś ponieść się wyobraźni. Jak zwykle twoje
zmysły przywołały obraz Mark’a. Tak strasznie go kochałaś i przez to tak bardzo
za nim tęskniłaś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz