Miłość.. Jedni ją definiują, jako najważniejsze uczucie w całym, naszym życiu, a jedni uważają, że ona nie istnieje.
Więc?
W życiu każdego z nas, pojawia się coś wyjątkowego, ekspresyjnego, ale nie zawsze idealnego. Wcześniej czy później zasmakujemy uczucia miłości.
Czekamy na nią, ale ona przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie i połączy nas z najmniej spodziewaną osobą.
Walczymy z nią.
Ale po co?
Aż tak się jej boisz? Boisz się być szczęśliwym?
Nie? Więc czemu?
Boisz się zostać zranionym?
Tak?
Niestety.. Ale takie jest życie. To pasmo sukcesów i porażek, śmiechu i łez, szczęścia i goryczy. Ale trzeba ryzykować, więc gdy spotkasz już na swojej drodze życiowej miłość, oddaj się w jej ramiona i postępuj tak, jak Ci serce dyktuje.
~*~
Przed tobą stał dość wysoki, cholernie przystojny zielonooki
chłopak i wpatrywał się w Ciebie,
czekając aż Ty dokończysz rozpoczęte zdanie,
jednak Ty nie potrafiłaś nic z siebie wykrztusić. ‘Wszystko w porządku?’-
zapytał z uśmiechem na twarzy. Ale to z jakim! Najpiękniejszy uśmiech na całym
świecie, który wręcz zwala z nóg. ’Ta-aak’- odpowiedziałaś po dłuższym
zastanowieniu.’ Chcesz jakiś autograf, czy zdjęcie?’- zapytał już z
poważniejszym wyrazem twarzy. Zaraz.. o czym on mówi? Jaki autograf? Jakie zdjęcie?
O co mu chodzi? A co najważniejsze dlaczego, ja nie mogę nic przy nim
powiedzieć?- takie myśli krążyły Ci po głowie. ‘Nie dziękuję’- odpowiedziałaś
nie pewnie, gdy zorientowałaś się, że chłopak patrzy się na Ciebie co najmniej
jak na kogoś z ‘problemami’. ‘Czy ja Cię już gdzieś wcześniej nie widziałem?’.
W sumie miałaś wrażenie, że gdzieś już widziałaś te oczy. Tych tęczówek nie da
się chyba zapomnieć. ‘Właśnie o tym pomyślałam’- oznajmiłaś i się uśmiechnęłaś.
‘No widzisz? Zgodni jesteśmy’- powiedział lokowaty i odszedł, a Ty stałaś
zdezorientowana jeszcze przez jakiś czas, będąc pod wrażeniem zaistniałej
sytuacji. Chyba zauważyła to Emily, bo podeszła do Ciebie i zapytała czy coś
się stało. ’Zastąp mnie’- rzuciłaś jej rozkaz, a sama odeszłaś na zaplecze.
Oparłaś się o blat i próbowałaś pozbierać myśli. Nie wiedziałaś dlaczego tak
zareagowałaś na jego widok. To znaczy nie chciałaś wiedzieć. Nie dopuszczałaś
do siebie myśli, że on Ci się po prostu spodobał. Przecież byłaś z Mark’iem i
bardzo go kochałaś, więc nie chciałaś go skrzywdzić. Ale nie widziałaś się z
nim już tak dawno. Nikt Cie nie przytulał bez powodu, nie całował przy każdej
możliwej okazji i nie mówił Ci ‘dobranoc’ przed zaśnięciem i ‘dzień dobry’ po
przebudzeniu. Takie prosty gest, a sprawiały tak wiele radości. ‘Wszystko ok?’-
wyrwała Cię z przemyśleń Emily. ‘Co? Yyy.. Tak. Chyba tak.’- powiedziałaś
spoglądając na dziewczynę. ’Mogę cię o coś zapytać?’- powiedziałaś już pewnym
głosem. ‘No jasne, pytaj o co chcesz’. ‘Znasz może tego chłopaka, z którym
chwilę rozmawiałam przy wejściu? Taki wysoki brunet z zielonymi oczami’-
tłumaczyłaś uśmiechniętej blondynce. ‘No oczywiście! Przecież to Harry Styles z
One Direction! Nie mów, że go nie znasz!’- mówiła do Ciebie, ale ty już nie
przyjmowałaś dalszych informacji. ‘Zaraz! Jaki Harry? Jakie One Direction?’-
przerwałaś jej wypowiedź mimo, że nie miałaś tego w naturze, ale teraz nic poza
tym Cię nie interesowało. ‘Sama zobacz i się przekonaj’- oznajmiła podając Ci
laptopa. 'A teraz muszę już wracać, bo dziewczyny sobie same nie poradzą. Ty
też nie siedź tutaj długo i przyjdź nam pomóc’- oznajmiła i wyszła, a Ty
włączyłaś komputer. Wpisałaś w Google hasło One
Direction i weszłaś w pierwszy link. Chwilę poczytałaś to co o nich pisali
i byłaś pod wielkim wrażeniem ich sukcesu. Wszyscy są bardzo młodzi, a już
osiągnęli tak wiele. Następnie zalogowałaś się na TT i wpisałaś ‘Harry Styles’.
Weszłaś na jego konto i aż Cię zatkało. Ponad 7 milionów obserwujących. ‘Boże! On jest sławny, a ja się tak przy nim zachowałam.
Pewnie wziął mnie za ich fankę. No tak. Przecież nie mogłam przy nim nic
powiedzieć. Masakra!- te myśli krążyły Ci po głowie, gdy postanowiłaś, że
musisz coś zrobić. Chciałaś mu pokazać, że nie jesteś ich kolejną fanką, która
nie może nic powiedzieć, gdy ich zobaczy. ‘Zaraz! Ale on powiedział, że mnie
skądś pamięta, zresztą ja też go kojarzyłam. Możliwe, że widziałam go np. w
Internecie, ale on mnie raczej tak nie zobaczył’- próbowałaś sobie przypomnieć
skąd pamiętasz te oczęta. ‘No tak!’- olśniło Cię po chwili zastanowień.
‘Przecież na lotnisku pytałam się go o postój taksówek! Może powinnam mu to
powiedzieć, żeby nie uważał mnie za idiotkę’- pomyślałaś. Nie miałaś dużo czasu
na przemyślenie, bo zawołała Cię do pomocy jedna z kelnerek. Szybkim krokiem
wyszłaś na salę i pomagałaś dziewczynom roznosić talerze z jakimś daniem. Ronny
(jedna z kelnerek) kazała Ci się zająć trzema stolikami przy oknie. No tak. Przy jednym z nich siedział on. ‘Raz się
żyje’- pomyślałaś i ruszyłaś pewnym krokiem w stronę pierwszego stolika.
Zauważyłaś kątem oka, że Ci się przygląda. ‘I po co on się na mnie tak
patrzy?’- pytałaś w myślach samą siebie. ‘No tak. Przecież takiej idiotki jak
ja codziennie się nie spotyka’- uśmiechnęłaś się sama do siebie. Zbliżałaś się
do stolika przy którym siedział on. Wzięłaś głęboki oddech i podchodziłaś w
celu położenia talerzy na stole, gdy się potknęłaś i razem z jedzeniem
wylądowałaś na torsie loczka. ‘O nie..’- pomyślałaś, gdy dotarło do Ciebie co
się stało. Z pośród kilkunastu gości ty musiałaś przewrócić się akurat na niego.
‘Jeju! Przepraszam bardzo! Nie wiem jak to się stało.’- tłumaczyłaś się, na co
on odpowiadał tylko szerokim uśmiechem. ‘Dobra. Spokojnie, przecież nic się nie
stało. Mógłbym tylko pójść gdzieś żeby to z siebie zmyć?’- zapytał, a z jego
twarzy nie schodził uśmiech. ‘Jasne. Proszę’- powiedziałaś i pokazałaś mu drogę
na zaplecze. Staliście oboje wymazani jakimś sosem, a ty moczyłaś ręczniki żeby
to zetrzeć. Podałaś mu jeden, a drugim zaczęłaś się sama wycierać. W pewnym
momencie lokowaty wybuchnął śmiechem. ‘Z czego się tak śmiejesz?’- zapytałaś go
z poważną miną. ‘W sumie to z ciebie i z tego jak na mnie poleciałaś’-
powiedział. ‘To wcale nie jest śmieszne’- oznajmiłaś bez żadnych emocji mimo,
że też chciało Ci się śmiać. ‘Właśnie, że jest’- droczył się z Tobą, aż do
momentu, w który mnie wytrzymałaś i zaczęłaś się śmiać. ‘Hahah. No widzisz
jednak śmieszne. A tak poza tym to jestem Harry’- przedstawił Ci się brunet.
‘Już wiem. Ja jestem Ann.’- odpowiedziałaś i posłałaś mu promienny uśmiech.
‘Już?’- zapytał zdezorientowany. ‘No tak. Moja koleżanka mi dzisiaj powiedziała
jak się nazywasz i kim jesteś. A tak parzy okazji to przepraszam Cię za tę
sytuację przy wejściu. Zachowałam się jak kretynka’. ‘ Spoko. Nie ma sprawy,
jestem przyzwyczajony, że dziewczyny tak na mnie reagują. Ale poczekaj.. skoro
dopiero dzisiaj dowiedziałaś się kim jestem i w ogóle jak się nazywam to
znaczy, że nie jesteś nasza fanką? Myślałem, że dlatego tak zareagowałaś’.
‘Wiem zachowałam się jak idiotka i strasznie Cię za to przepraszam. Nie wiem
dlaczego tak zrobiłam’. ’Dobra nie ma sprawy, ale tak jak już Ci wcześniej
powiedziałem skądś cię kojarzę. Myślałem, że jesteś fanką i, że widziałam Cię
na jakimś koncercie, czy podczas podpisywania płyt, ale jeśli tak nie jest, to
skąd cię znam?’- zapytał podnosząc brwi do góry. ‘Kilka dni temu spotkaliśmy
się na lotnisku. Pytałam cię gdzie się znajduje postój taksówek’- wyjaśniłaś i
się uśmiechnęłaś. ‘Aaaaa no tak. Już pamiętam. Byłem wtedy z Niall’em i
czekaliśmy na jego kuzynkę’. ‘A kto to Niall?’- zapytałaś. ‘Niall tak samo jak
ja, Louis, Zayn i Liam jest członkiem One Direction’- wyjaśnił Harry. ‘Aha.
Ok., dzięki. Chyba muszę się trochę podszkolić w wiedzy o 1D. A tak poza tym to
chciałam Cie jeszcze raz bardzo, ale to bardzo przeprosić za to’- powiedziałaś
wskazując na bluzkę chłopaka, na której znajdowała się ogromna, jasnobrązowa
plama. ‘Ok.. przyjmę przeprosiny, ale pod jednym warunkiem..’- oznajmił z
łobuzerskim uśmiechem. ‘Jakim?’- zapytałaś zaciekawiona. ‘Że dasz się gdzieś
wyciągnąć w sobotę’. ‘Przykro mi, ale mam chłopaka’- oznajmiłaś i delikatnie
się zarumieniłaś. ‘Ale Ann, ja Ci nie proponuje małżeństwa, tylko wspólnie
spędzony dzień’- powiedział i szeroko się uśmiechnął. Boże.. on znowu to robi.
Znowu powoduje wzrost ciśnienia w Twoich żyłach swoim uśmiechem. To tylko
uśmiech, a przyprawiał Cię o zawrót głowy. ‘Ok. Niech będzie sobota’-
oznajmiłaś Harry’emu. ‘No to jesteśmy umówieni. Tylko może dałabyś mi swój
numer, to zadzwonię do Ciebie i uzgodnimy szczegóły’. Napisałaś na małej
karteczce numer telefonu i mu ją wręczyłaś. Porozmawialiście jeszcze chwilę po
czym Harry stwierdził, że powinien już iść. Było po 2.00 więc zaproponował, że
Cię odwiezie. W restauracji było znacznie mniej gości, więc mogłaś opuścić
lokal z chłopakiem. Odprowadził Cię pod same drzwi, po czym się pożegnaliście.
Weszłaś do mieszkania i szłaś korytarzem prosto do sypialni po drodze zdejmując
jeszcze buty. Rzuciłaś się zmęczona na łóżko i na chwilę zamknęłaś oczy. Tym
razem twoje myśli nie przywołały obrazu Mark’a lecz Harry’ego. Myślałaś w
szczególności o tym zajściu w drzwiach jak wpatrując się w jego oczy nie mogłaś
nic powiedzieć. Byłaś na siebie
cholernie zła, że w Twojej głowie pojawił się ktoś inny niż Mark. To jego
kochałaś, ale w Loczku też było coś wyjątkowego. Wiedziałaś, że już w tym
momencie nie jest Ci obojętny, ale mimo wszystko nie dopuszczałaś do siebie
takich myśli. Wiedziałaś, że w Twoim sercu jest miejsce tylko i wyłącznie dla
Mark’a, ale równie dobrze wiedziałaś, że w Harry jest dla Twojego serca
wyjątkowy.
NASTĘPNY DZIEŃ.
Zaraz po przebudzeniu spojrzałaś na zegarek stojący przy
łóżku. Była 12.37. ‘Nieźle’ pomyślałaś i zerwałaś się z łóżka. Zauważyłaś, że
jesteś w ubraniach i makijażu co świadczyło o tym, że jak przyszłaś musiałaś
byś tak zmęczona, że zasnęłaś nawet nie przebierając się w piżamy. Podniosłaś
się z materaca i od razu powędrowałaś do łazienki. Zmyłaś rozmazany makijaż i
weszłaś do wanny, aby trochę odpocząć. Mimo, że był piątek to miałaś wolne w
pracy. Tak umówiłaś się z wujkiem, że weekendy kiedy będziesz studiować i dni
po imprezach, kiedy wracasz późno masz wolne. Spokój panujący wokół Ciebie
zakłócił dzwonek telefonu. Wytarłaś rękę i sięgnęłaś po leżący niedaleko
telefon. Jakiś nieznany numer. ‘Tak?’- odebrałaś. ‘Hej. Tu Harry. Co słychać?’-
mówił bardzo pogodnym głosem. ‘O, cześć
Harry. Wszystko w porządku. W sumie to niedawno wstałam. A u
ciebie?’-odpowiedziałaś jednocześnie wychodząc z wanny i wycierając mokre ciało
jasnym ręcznikiem. ‘Też wszystko dobrze. Chciałem cię zapytać, czy cały czas
chcesz się ze mną jutro spotkać?’. ‘Oczywiście, że tak. Tylko powiedz mi gdzie
i, której..’. ‘To może przyjadę po ciebie jutro ok. 13.00? Pasuje Ci?’. ‘Ok. To
jesteśmy umówieni. W takim razie do zobaczenia jutro!’. ‘No, na razie!’-
pożegnał się Harry i się rozłączył. Wyszłaś z łazienki i poszłaś do pokoju, aby
się ubrać. Nie miałaś zamiaru dzisiaj nigdzie wychodzić, więc wyciągnęłaś z
szafy szare dresy i białą koszulkę. Ni malowałaś się, a włosy tylko rozczesałaś
i związałaś w luźnego koka. Walnęłaś się
na dużą, kremową kanapę i włączyłaś w TV jakiś program muzyczny. Usłyszałaś pierwsze dźwięki bardzo dobrze
znanej Ci piosenki. „Love story” Taylor Swift. Spojrzałaś na ekran telewizora i
łzy napłynęły ci do oczu. Zamknęłaś oczy i znów wróciły te wszystkie
wspomnienia. Przy tej pamiętnej piosence, na tej pamiętnej dyskotece pierwszy
raz ujrzałaś Mark’a. Pierwszy raz razem zatańczyliście i pierwszy raz
spojrzeliście sobie w oczy. Wtedy się wszystko zaczęło. ‘Miałam, być silna.. obiecałam mu to’-
pomyślałaś i wytarłaś łzy z policzków.
Wzięłaś laptopa i włączyłaś pierwszą, lepszą stronę, żeby o tym
wszystkim zapomnieć. Nie na długo, bo zobaczyłaś komunikat informujący, że
dzwoni Mark. Uśmiechnęłaś się, jeszcze raz przetarłaś oczy i odebrałaś rozmowę.
‘Cześć, kochanie!’- usłyszałaś od uśmiechniętego bruneta wpatrującego się w
ciebie przez kamerkę. ‘Hej, skarbie..’- odpowiedziałaś, uśmiechając się do
niego. Znów to wszystko powróciło.
Smutek, żal, tęsknota i ta cholerna bezsilność.. ‘Dobrze widzę, że moja
księżniczka płakała?’- zapytał z troską w głosie, a ty już z trudem
powstrzymywałaś kolejne łzy. On tak dobrze Cię znał. Nie wytrzymałaś.
Rozpłakałaś się jak małe dziecko. Tak bardzo chciałaś móc się teraz do niego przytulić.
Tak bardzo chciałaś, żeby pogłaskał cie po głowie, pocałował w czoło i
wyszeptał jak bardzo Cię kocha. Brakowała ci tego. JEGO ci brakowało. ‘Eeeej..
Kochane nie płacz. Pamiętasz co mi obiecałaś? Miałaś nie płakać i pamiętać, że
nawet jeśli będziemy daleko od siebie, to zawsze, ale to zawsze będę cię
kochał. Pamiętaj o tym i nie płacz, bo ja nie mogę patrzeć, na to jak
cierpisz.’
________________________________________________
Wróciłam! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Wiem, że nie dzieje się w nim za dużo, ale w kolejnych częściach się rozkręci. Obiecuję :) Jeśli chcecie się dowiedzieć co będzie dalej to komentujmy! Chcę wiedzieć, czy będzie ktoś to czytał xxx