sobota, 13 października 2012

Imagin cz. II


Miłość.. Jedni ją definiują, jako najważniejsze uczucie w całym, naszym życiu, a jedni uważają, że ona nie istnieje. 

Więc?

W życiu każdego z nas, pojawia się coś wyjątkowego, ekspresyjnego, ale nie zawsze idealnego. Wcześniej czy później zasmakujemy uczucia miłości.

Czekamy na nią, ale ona przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie i połączy nas z najmniej spodziewaną osobą.

Walczymy z nią.

Ale po co?

Aż tak się jej boisz? Boisz się być szczęśliwym? 

Nie? Więc czemu?

Boisz się zostać zranionym? 

Tak?

Niestety.. Ale takie jest życie. To pasmo sukcesów i porażek, śmiechu i łez, szczęścia i goryczy. Ale trzeba ryzykować, więc gdy spotkasz już na swojej drodze życiowej miłość, oddaj się w jej ramiona i postępuj tak, jak Ci serce dyktuje.

~*~

Przed tobą stał dość wysoki, cholernie przystojny zielonooki chłopak i wpatrywał się w Ciebie, 
czekając aż Ty dokończysz rozpoczęte zdanie, jednak Ty nie potrafiłaś nic z siebie wykrztusić. ‘Wszystko w porządku?’- zapytał z uśmiechem na twarzy. Ale to z jakim! Najpiękniejszy uśmiech na całym świecie, który wręcz zwala z nóg. ’Ta-aak’- odpowiedziałaś po dłuższym zastanowieniu.’ Chcesz jakiś autograf, czy zdjęcie?’- zapytał już z poważniejszym wyrazem twarzy. Zaraz.. o czym on mówi? Jaki autograf? Jakie zdjęcie? O co mu chodzi? A co najważniejsze dlaczego, ja nie mogę nic przy nim powiedzieć?- takie myśli krążyły Ci po głowie. ‘Nie dziękuję’- odpowiedziałaś nie pewnie, gdy zorientowałaś się, że chłopak patrzy się na Ciebie co najmniej jak na kogoś z ‘problemami’. ‘Czy ja Cię już gdzieś wcześniej nie widziałem?’. W sumie miałaś wrażenie, że gdzieś już widziałaś te oczy. Tych tęczówek nie da się chyba zapomnieć. ‘Właśnie o tym pomyślałam’- oznajmiłaś i się uśmiechnęłaś. ‘No widzisz? Zgodni jesteśmy’- powiedział lokowaty i odszedł, a Ty stałaś zdezorientowana jeszcze przez jakiś czas, będąc pod wrażeniem zaistniałej sytuacji. Chyba zauważyła to Emily, bo podeszła do Ciebie i zapytała czy coś się stało. ’Zastąp mnie’- rzuciłaś jej rozkaz, a sama odeszłaś na zaplecze. Oparłaś się o blat i próbowałaś pozbierać myśli. Nie wiedziałaś dlaczego tak zareagowałaś na jego widok. To znaczy nie chciałaś wiedzieć. Nie dopuszczałaś do siebie myśli, że on Ci się po prostu spodobał. Przecież byłaś z Mark’iem i bardzo go kochałaś, więc nie chciałaś go skrzywdzić. Ale nie widziałaś się z nim już tak dawno. Nikt Cie nie przytulał bez powodu, nie całował przy każdej możliwej okazji i nie mówił Ci ‘dobranoc’ przed zaśnięciem i ‘dzień dobry’ po przebudzeniu. Takie prosty gest, a sprawiały tak wiele radości. ‘Wszystko ok?’- wyrwała Cię z przemyśleń Emily. ‘Co? Yyy.. Tak. Chyba tak.’- powiedziałaś spoglądając na dziewczynę. ’Mogę cię o coś zapytać?’- powiedziałaś już pewnym głosem. ‘No jasne, pytaj o co chcesz’. ‘Znasz może tego chłopaka, z którym chwilę rozmawiałam przy wejściu? Taki wysoki brunet z zielonymi oczami’- tłumaczyłaś uśmiechniętej blondynce. ‘No oczywiście! Przecież to Harry Styles z One Direction! Nie mów, że go nie znasz!’- mówiła do Ciebie, ale ty już nie przyjmowałaś dalszych informacji. ‘Zaraz! Jaki Harry? Jakie One Direction?’- przerwałaś jej wypowiedź mimo, że nie miałaś tego w naturze, ale teraz nic poza tym Cię nie interesowało. ‘Sama zobacz i się przekonaj’- oznajmiła podając Ci laptopa. 'A teraz muszę już wracać, bo dziewczyny sobie same nie poradzą. Ty też nie siedź tutaj długo i przyjdź nam pomóc’- oznajmiła i wyszła, a Ty włączyłaś komputer. Wpisałaś w Google hasło One Direction i weszłaś w pierwszy link. Chwilę poczytałaś to co o nich pisali i byłaś pod wielkim wrażeniem ich sukcesu. Wszyscy są bardzo młodzi, a już osiągnęli tak wiele. Następnie zalogowałaś się na TT i wpisałaś ‘Harry Styles’. Weszłaś na jego konto i aż Cię zatkało. Ponad 7 milionów obserwujących. ‘Boże!  On jest sławny, a ja się tak przy nim zachowałam. Pewnie wziął mnie za ich fankę. No tak. Przecież nie mogłam przy nim nic powiedzieć. Masakra!- te myśli krążyły Ci po głowie, gdy postanowiłaś, że musisz coś zrobić. Chciałaś mu pokazać, że nie jesteś ich kolejną fanką, która nie może nic powiedzieć, gdy ich zobaczy. ‘Zaraz! Ale on powiedział, że mnie skądś pamięta, zresztą ja też go kojarzyłam. Możliwe, że widziałam go np. w Internecie, ale on mnie raczej tak nie zobaczył’- próbowałaś sobie przypomnieć skąd pamiętasz te oczęta. ‘No tak!’- olśniło Cię po chwili zastanowień. ‘Przecież na lotnisku pytałam się go o postój taksówek! Może powinnam mu to powiedzieć, żeby nie uważał mnie za idiotkę’- pomyślałaś. Nie miałaś dużo czasu na przemyślenie, bo zawołała Cię do pomocy jedna z kelnerek. Szybkim krokiem wyszłaś na salę i pomagałaś dziewczynom roznosić talerze z jakimś daniem. Ronny (jedna z kelnerek) kazała Ci się zająć trzema stolikami przy oknie. No  tak. Przy jednym z nich siedział on. ‘Raz się żyje’- pomyślałaś i ruszyłaś pewnym krokiem w stronę pierwszego stolika. Zauważyłaś kątem oka, że Ci się przygląda. ‘I po co on się na mnie tak patrzy?’- pytałaś w myślach samą siebie. ‘No tak. Przecież takiej idiotki jak ja codziennie się nie spotyka’- uśmiechnęłaś się sama do siebie. Zbliżałaś się do stolika przy którym siedział on. Wzięłaś głęboki oddech i podchodziłaś w celu położenia talerzy na stole, gdy się potknęłaś i razem z jedzeniem wylądowałaś na torsie loczka. ‘O nie..’- pomyślałaś, gdy dotarło do Ciebie co się stało. Z pośród kilkunastu gości ty musiałaś przewrócić się akurat na niego. ‘Jeju! Przepraszam bardzo! Nie wiem jak to się stało.’- tłumaczyłaś się, na co on odpowiadał tylko szerokim uśmiechem. ‘Dobra. Spokojnie, przecież nic się nie stało. Mógłbym tylko pójść gdzieś żeby to z siebie zmyć?’- zapytał, a z jego twarzy nie schodził uśmiech. ‘Jasne. Proszę’- powiedziałaś i pokazałaś mu drogę na zaplecze. Staliście oboje wymazani jakimś sosem, a ty moczyłaś ręczniki żeby to zetrzeć. Podałaś mu jeden, a drugim zaczęłaś się sama wycierać. W pewnym momencie lokowaty wybuchnął śmiechem. ‘Z czego się tak śmiejesz?’- zapytałaś go z poważną miną. ‘W sumie to z ciebie i z tego jak na mnie poleciałaś’- powiedział. ‘To wcale nie jest śmieszne’- oznajmiłaś bez żadnych emocji mimo, że też chciało Ci się śmiać. ‘Właśnie, że jest’- droczył się z Tobą, aż do momentu, w który mnie wytrzymałaś i zaczęłaś się śmiać. ‘Hahah. No widzisz jednak śmieszne. A tak poza tym to jestem Harry’- przedstawił Ci się brunet. ‘Już wiem. Ja jestem Ann.’- odpowiedziałaś i posłałaś mu promienny uśmiech. ‘Już?’- zapytał zdezorientowany. ‘No tak. Moja koleżanka mi dzisiaj powiedziała jak się nazywasz i kim jesteś. A tak parzy okazji to przepraszam Cię za tę sytuację przy wejściu. Zachowałam się jak kretynka’. ‘ Spoko. Nie ma sprawy, jestem przyzwyczajony, że dziewczyny tak na mnie reagują. Ale poczekaj.. skoro dopiero dzisiaj dowiedziałaś się kim jestem i w ogóle jak się nazywam to znaczy, że nie jesteś nasza fanką? Myślałem, że dlatego tak zareagowałaś’. ‘Wiem zachowałam się jak idiotka i strasznie Cię za to przepraszam. Nie wiem dlaczego tak zrobiłam’. ’Dobra nie ma sprawy, ale tak jak już Ci wcześniej powiedziałem skądś cię kojarzę. Myślałem, że jesteś fanką i, że widziałam Cię na jakimś koncercie, czy podczas podpisywania płyt, ale jeśli tak nie jest, to skąd cię znam?’- zapytał podnosząc brwi do góry. ‘Kilka dni temu spotkaliśmy się na lotnisku. Pytałam cię gdzie się znajduje postój taksówek’- wyjaśniłaś i się uśmiechnęłaś. ‘Aaaaa no tak. Już pamiętam. Byłem wtedy z Niall’em i czekaliśmy na jego kuzynkę’. ‘A kto to Niall?’- zapytałaś. ‘Niall tak samo jak ja, Louis, Zayn i Liam jest członkiem One Direction’- wyjaśnił Harry. ‘Aha. Ok., dzięki. Chyba muszę się trochę podszkolić w wiedzy o 1D. A tak poza tym to chciałam Cie jeszcze raz bardzo, ale to bardzo przeprosić za to’- powiedziałaś wskazując na bluzkę chłopaka, na której znajdowała się ogromna, jasnobrązowa plama. ‘Ok.. przyjmę przeprosiny, ale pod jednym warunkiem..’- oznajmił z łobuzerskim uśmiechem. ‘Jakim?’- zapytałaś zaciekawiona. ‘Że dasz się gdzieś wyciągnąć w sobotę’. ‘Przykro mi, ale mam chłopaka’- oznajmiłaś i delikatnie się zarumieniłaś. ‘Ale Ann, ja Ci nie proponuje małżeństwa, tylko wspólnie spędzony dzień’- powiedział i szeroko się uśmiechnął. Boże.. on znowu to robi. Znowu powoduje wzrost ciśnienia w Twoich żyłach swoim uśmiechem. To tylko uśmiech, a przyprawiał Cię o zawrót głowy. ‘Ok. Niech będzie sobota’- oznajmiłaś Harry’emu. ‘No to jesteśmy umówieni. Tylko może dałabyś mi swój numer, to zadzwonię do Ciebie i uzgodnimy szczegóły’. Napisałaś na małej karteczce numer telefonu i mu ją wręczyłaś. Porozmawialiście jeszcze chwilę po czym Harry stwierdził, że powinien już iść. Było po 2.00 więc zaproponował, że Cię odwiezie. W restauracji było znacznie mniej gości, więc mogłaś opuścić lokal z chłopakiem. Odprowadził Cię pod same drzwi, po czym się pożegnaliście. Weszłaś do mieszkania i szłaś korytarzem prosto do sypialni po drodze zdejmując jeszcze buty. Rzuciłaś się zmęczona na łóżko i na chwilę zamknęłaś oczy. Tym razem twoje myśli nie przywołały obrazu Mark’a lecz Harry’ego. Myślałaś w szczególności o tym zajściu w drzwiach jak wpatrując się w jego oczy nie mogłaś nic powiedzieć.  Byłaś na siebie cholernie zła, że w Twojej głowie pojawił się ktoś inny niż Mark. To jego kochałaś, ale w Loczku też było coś wyjątkowego. Wiedziałaś, że już w tym momencie nie jest Ci obojętny, ale mimo wszystko nie dopuszczałaś do siebie takich myśli. Wiedziałaś, że w Twoim sercu jest miejsce tylko i wyłącznie dla 
Mark’a, ale równie dobrze wiedziałaś, że w Harry jest dla Twojego serca wyjątkowy.

NASTĘPNY DZIEŃ.
Zaraz po przebudzeniu spojrzałaś na zegarek stojący przy łóżku. Była 12.37. ‘Nieźle’ pomyślałaś i zerwałaś się z łóżka. Zauważyłaś, że jesteś w ubraniach i makijażu co świadczyło o tym, że jak przyszłaś musiałaś byś tak zmęczona, że zasnęłaś nawet nie przebierając się w piżamy. Podniosłaś się z materaca i od razu powędrowałaś do łazienki. Zmyłaś rozmazany makijaż i weszłaś do wanny, aby trochę odpocząć. Mimo, że był piątek to miałaś wolne w pracy. Tak umówiłaś się z wujkiem, że weekendy kiedy będziesz studiować i dni po imprezach, kiedy wracasz późno masz wolne. Spokój panujący wokół Ciebie zakłócił dzwonek telefonu. Wytarłaś rękę i sięgnęłaś po leżący niedaleko telefon. Jakiś nieznany numer. ‘Tak?’- odebrałaś. ‘Hej. Tu Harry. Co słychać?’- mówił bardzo pogodnym głosem.  ‘O, cześć Harry. Wszystko w porządku. W sumie to niedawno wstałam. A u ciebie?’-odpowiedziałaś jednocześnie wychodząc z wanny i wycierając mokre ciało jasnym ręcznikiem. ‘Też wszystko dobrze. Chciałem cię zapytać, czy cały czas chcesz się ze mną jutro spotkać?’. ‘Oczywiście, że tak. Tylko powiedz mi gdzie i, której..’. ‘To może przyjadę po ciebie jutro ok. 13.00? Pasuje Ci?’. ‘Ok. To jesteśmy umówieni. W takim razie do zobaczenia jutro!’. ‘No, na razie!’- pożegnał się Harry i się rozłączył. Wyszłaś z łazienki i poszłaś do pokoju, aby się ubrać. Nie miałaś zamiaru dzisiaj nigdzie wychodzić, więc wyciągnęłaś z szafy szare dresy i białą koszulkę. Ni malowałaś się, a włosy tylko rozczesałaś i związałaś w luźnego koka.  Walnęłaś się na dużą, kremową kanapę i włączyłaś w TV jakiś program muzyczny.  Usłyszałaś pierwsze dźwięki bardzo dobrze znanej Ci piosenki. „Love story” Taylor Swift. Spojrzałaś na ekran telewizora i łzy napłynęły ci do oczu. Zamknęłaś oczy i znów wróciły te wszystkie wspomnienia. Przy tej pamiętnej piosence, na tej pamiętnej dyskotece pierwszy raz ujrzałaś Mark’a. Pierwszy raz razem zatańczyliście i pierwszy raz spojrzeliście sobie w oczy. Wtedy się wszystko zaczęło.  ‘Miałam, być silna.. obiecałam mu to’- pomyślałaś i wytarłaś łzy z policzków.  Wzięłaś laptopa i włączyłaś pierwszą, lepszą stronę, żeby o tym wszystkim zapomnieć. Nie na długo, bo zobaczyłaś komunikat informujący, że dzwoni Mark. Uśmiechnęłaś się, jeszcze raz przetarłaś oczy i odebrałaś rozmowę. ‘Cześć, kochanie!’- usłyszałaś od uśmiechniętego bruneta wpatrującego się w ciebie przez kamerkę. ‘Hej, skarbie..’- odpowiedziałaś, uśmiechając się do niego.  Znów to wszystko powróciło. Smutek, żal, tęsknota i ta cholerna bezsilność.. ‘Dobrze widzę, że moja księżniczka płakała?’- zapytał z troską w głosie, a ty już z trudem powstrzymywałaś kolejne łzy. On tak dobrze Cię znał. Nie wytrzymałaś. Rozpłakałaś się jak małe dziecko. Tak bardzo chciałaś móc się teraz do niego przytulić. Tak bardzo chciałaś, żeby pogłaskał cie po głowie, pocałował w czoło i wyszeptał jak bardzo Cię kocha. Brakowała ci tego. JEGO ci brakowało. ‘Eeeej.. Kochane nie płacz. Pamiętasz co mi obiecałaś? Miałaś nie płakać i pamiętać, że nawet jeśli będziemy daleko od siebie, to zawsze, ale to zawsze będę cię kochał. Pamiętaj o tym i nie płacz, bo ja nie mogę patrzeć, na to jak cierpisz.’ 

________________________________________________
Wróciłam! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Wiem, że nie dzieje się w nim za dużo, ale  w kolejnych częściach się rozkręci. Obiecuję :) Jeśli chcecie się dowiedzieć co będzie dalej to komentujmy! Chcę wiedzieć, czy będzie ktoś to czytał xxx

1 komentarz: