niedziela, 3 marca 2013

Imagin cz. VII

-długo jeszcze?- Mark zadał to pytanie chyba już po raz setny stojąc pod drzwiami łazienki
-już, chwilkę- powiedziałaś i dokończyłaś usuwanie wszystkich połączeń i sms'ów które wymienialiście z Harry'm, gdy byłaś w Londynie. Od czasu waszej ostatniej rozmowy dużo na tym myślałaś i uświadomiłaś sobie, że czas zapomnieć. Przecież gdyby mu zależało to by zadzwonił, napisał.. dał by znać.. a tu kompletna cisza. Zaczęłaś od usuwania go z telefonu, co było dość łatwe, ale wiedziałaś, że kolejny krok, czyli usunięcie z serca będzie o wiele trudniejsze..
~*~
-odkąd przyjechałaś, cały czas chodzisz jakaś zamyślona- przerwał ciszę panującą między wami na spacerze Mark. Miał rację. Nie potrafiłaś teraz myśleć o niczym innym.. a raczej o nikim innym jak o Harry'm.
-wydaje ci się-skłamałaś po raz kolejny. Wcześniej nigdy go nie okłamywałaś a teraz robisz to prawie cały czas.
-proszę cię.. nie znam cię od dziś. Widzę, że coś cię gryzie. Wiesz, że mi możesz powiedzieć o wszystkim- po twojej głowie tylko przeszła myśl "nie była bym tego taka pewna". Dziś w nocy myślałaś długo nad ta całą sytuacją i rozważałaś nawet taka opcję, aby powiedzieć Markowi, że miałaś w Londynie pewien incydent. Chciałaś pozbyć się tych meczących wyrzutów sumienia, ale jednocześnie wiedziałaś, że gdybyś mu to powiedziała to był by koniec. Znałaś go jak nikt inny i wiedziałaś jak by zareagował. Był bardzo porywczy i impulsywny, a czasami tez agresywny. Nie raz zdarzył się tak, że pobił jakiegoś chłopaka, bo był o ciebie zazdrosny.. 
-nie naprawdę.. wszystko jest dobrze. Po prostu wiem, że jak wrócę do Londynu znów będę za tobą bardzo tęsknić..-kolejne wymyślone na szybko kłamstwo. Fakt. Tęskniłaś za Mark'iem gdy go nie było obok, ale to już nie to co kiedyś. Teraz on nie jest tym jedynym. Pojawił się Harry, który podzielił Twojej serce na pół.. Jedna połówka należała do niego, a druga do Mark'a..
-oj.. kochanie.. wiesz, że są telefony, internet.. Damy radę.. bo się kochamy- Mark na chwilę się zatrzymał i przyciągnął Cię do siebie. Spojrzał w Twoje śliczne, duże oczy a na ustach złożył delikatny pocałunek.. Sposób w jaki Cię całował znacznie różnił się od tego, jak robił to Harry, ale w tym momencie Ci to nie przeszkadzało. Przyjemność przerwał wam twój telefon, a raczej sygnał, że ktoś dzwoni. Wyjęłaś telefon z kieszeni i spojrzałaś na ekran. W tym momencie czułaś jak serce zaczyna bić dwa razy szybciej a w brzuchu pojawia się stado motyli. Zaczęłaś delikatnie się trząść, jak nastolatka rozmawiając z chłopakiem w którym skrycie się podkochuje. 
-przepraszam na chwilę. Dzwoni mój wujek. Może to coś ważnego, więc muszę odebrać- nie udolnie tłumaczyłaś się Markowi głosem, który ledwo wydobywał się z zaciśniętego gardła. Nie czekając na odpowiedź szybkim krokiem odeszłaś na dość sporą odległość, tak aby twój chłopak nie był w stanie usłyszeć rozmowy.
-ta-ak- odebrałaś telefon bardzo speszonym i niepewnym głosem. 
-cześć- fala gorąca przeszłą Cię od stóp do głów. Ten piękny głos doprowadzał Cię do szaleństwa. Głos Harry'ego..
-cześć..- byłaś szczęśliwa i zła jednocześnie. Cieszyłaś się jak nigdy, że jednak zadzwonił, że jednak chyba mu zależy, skoro dzwoni.. ale i zła, bo kolejna próba wymazania go z życia się nie powiodła. 
-domyślasz się pewnie w jakiej sprawie dzwonię.. przejdę od razu do sedna.. powiedziałbym ci to podczas naszej ostatniej rozmowy, ale się rozłączyłaś nie dając dojść mi do słowa, dlatego dzwonię teraz. Chyba dla nas obojga, nie jest to łatwy temat, więc bez zbędnych przemówień powiem prosto z mostu to co myślę i niech się dzieje co chce. A więc.. odkąd pierwszy raz podeszłaś do mnie na lotnisku, pomyślałem, że jesteś chyba najpiękniejszą dziewczyną jaką widziałem. Nie potrafiłem o tobie zapomnieć. Starałem się, ale nie dałem rady. A gdy później zobaczyłem cię w restauracji.. byłem prze szczęśliwy, że znów cię widzę! Byłem pewny, że ponowne spotkanie ciebie będzie niemożliwe. A jednak.. Zacząłem chyba wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia. Chyba się w tobie zakochałem i teraz, będąc pewnym twoich uczuć, zrobię wszystko, żebyśmy mogli być razem. Słyszysz? Wszystko. Nie obchodzi mnie twój chłopak. Jak dla mnie możemy się nawet spotykać po kryjomu, a później udawać, że się nie znamy, ale proszę.. pozwól mi choć przez chwilę cieszyć się tobą, twoim widokiem, dotykiem, zapachem.. proszę.- w tym momencie myślałaś, że wykrzyczysz mu, że go kochasz i pragniesz, ale nie mogłaś. Nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Chciałaś w tym momencie znaleźć się w Londynie i móc go zobaczyć..
-Harreh.. bardzo tego chcę.. - wyszeptałaś 
-nawet nie wiesz jak bardzo teraz jestem szczęśliwy.. 
-wiem.. sama jestem bardzo szczęśliwa. Mam ochotę to wykrzyczeć. To, że jestem szczęśliwa i to... że cię kocham..
-to zrób to
-nie mogę.. Mark jest ze mną
-Mark? 
-tak. Jestem w Polsce. Przyleciałam, bo mam wolne na studiach, a poza tym chciałam odreagować
-a kiedy wracasz?
-teraz wrócę najwcześniej jak się da..

____________________________________
Jest kolejny rozdział. Ode mnie tylko tyle, że prosiłabym was bardzo, żebyście zagłosowali w ankiecie. Dla was to 2 sekundy, a dla mnie wiele. Z góry dziękuję <3

sobota, 16 lutego 2013

Imagin cz. VI


Kolejny dzień i kolejne wyrzuty sumienia, które już  nie dawały Ci spokoju. Cały czas czułaś zapach jego cudownych perfum i jego oddech na Twojej szyi. Słyszałaś jego przyspieszony oddech a przed oczami widziałaś jego.. Jego cudowne oczy i te iskierki, gdy na Ciebie patrzył.. Nie mogłaś zapomnieć o tamtym wieczorze i o tym do czego prawie między wami doszło. Z jednej strony męczyło Cię to, bo wiedziałaś, że prawie zdradziłaś Mark’a, a z drugiej te wspomnienia wywoływały uśmiech na Twojej twarzy. Powoli zaczynałaś się zastanawiać, czy to możliwe że kochasz dwóch chłopaków? Czy to możliwe, że w Twoim sercu jest miejsce dla ich obojga? Nawet jeśli, to który jest ważniejszy? Do którego czujesz coś większego? Wiele pytań, a żadnej odpowiedzi..

-więc kiedy przyjeżdżasz? Już nie mogę się doczekać, kiedy cię zobaczę- usłyszałaś od Mark’a, gdy rozmawiałaś z nim na skype’ie. Właśnie miałaś dwa tygodnie wolnego na studiach i dlatego postanowiłaś przyjechać na ten czas do Polski. Chciałaś trochę odreagować i zapomnieć o ostatnich wydarzeniach. O ile to możliwe, zapomnieć o kimś kogo się kocha..
-dzisiaj się spakuję i jutro mam samolot, więc zobaczymy się jutro wieczorem kochanie- oznajmiłaś i wymusiłaś uśmiech. Nie potrafiłaś rozmawiać z nim tak jak kiedyś i kochać go tak jak kiedyś. Nie przestałaś go darzyć tym uczuciem, ale ono bardzo się zmieniło. Bałaś się, że nie będziesz potrafiła tak po prostu spojrzeć mu w oczy. Bałaś się, że nie wytrzymasz i wszystko się wyda.
-to przyjadę po ciebie na lotnisko
-ok, zadzwonię jeszcze i powiem ci dokładnie o której przylatuję
-dobra. Więc do zobaczenia jutro skarbie- powiedział z uśmiechem i posłał Ci buziaka do kamerki
-do jutra- pożegnałaś się i rozłączyłaś. Resztę wieczoru spędziłaś na pakowaniu walizki i jak zwykle na rozmyślaniu o Harry’m. Wieczorem postanowiłaś zadzwonić do niego pierwszy raz od kilku dni.. od tego co stało się między wami..
Wzięłaś telefon i wybrałaś jego numer. Nie odebrał.. Ale w sumie czego się mogłaś spodziewać? Zachowałaś się głupio i dziecinnie.. Co chwilę dajesz mu sprzeczne sygnały. Ale co masz innego robić? Pragniesz go, tęsknisz za jego dotykiem i zapachem, ale jednocześnie kochasz Mark’a i nie potrafisz zrobić mu czegoś takiego.

Rano jak zwykle po obudzeniu poszłaś do łazienki, później zjadłaś śniadanie i dokończyłaś pakowanie. Zanim się obejrzałaś musiałaś jechać już na lotnisko. Przyjechała po Ciebie ciocia Meg. Wzięłaś walizkę, pożegnałaś się z nią i ruszyłaś w odpowiednim kierunku. Szłaś przez lotnisko, gdy dotarłaś do dobrze znanego Ci miejsca. Tak.. dokładnie tutaj pierwszy raz zobaczyłaś i rozmawiałaś z Harry’m. Mimo wolnie się uśmiechnęłaś i przywróciłaś wspomnienia z tamtego dnia. W samolocie tylko on królował w Twojej głowie. Myślałaś o tym co czułaś gdy pierwszy raz go zobaczyłaś.. już wtedy, to było coś wyjątkowego. Przypomniałaś sobie jak przy spadającej gwieździe pomyślałaś życzenie, aby spotkać ponownie miłość swojego życia. Wtedy miałaś na myśli Marka, ale na drugi dzień spotkałaś jego.. Harry’ego.. Czyżby los szykował ci jakąś niespodziankę?

Lot dobiegł końca, a ty szybko się ogarnęłaś, tak aby Mark się niczego nie domyślił. Wyszłaś z samolotu i zaczęłaś szukać go wzrokiem. Czekał na Ciebie z ogromnym bukietem róż i chyba jeszcze większym uśmiechem. Szybko do niego podeszłaś, nie dbając o to, rzuciłaś gdzieś obok walizkę i rzuciłaś się mu na szyję. On Cię podniósł i mocno przytulił, po czym złożył czuły pocałunek na Twoich ustach.
-tęskniłem.. bardzo- wyszeptał Ci do ucha i pocałował w policzek.
-ja też tęskniłam. Naprawdę- powiedziałaś i jeszcze raz go przytuliłaś. Gdy tylko go ujrzałaś po tak długiej rozłące wszystkie dawne uczucia powróciły, ale wyrzuty sumienia nie zniknęły. Niestety..
-co taka zamyślona?- zapytał Mark gdy jechaliście do niego. Tą noc miałaś spędzić u niego, co wcale Ci się nie uśmiechało, bo cały czas myślałaś o tych ślicznych, zielonych oczach.
-po prostu zmęczona- odpowiedziałaś z delikatnym uśmiechem
-już za chwile będziemy to się położysz- powiedział Twój chłopak a Ty powróciłaś do rozmyśleń o pewnym chłopaku z kręconymi włosami.

Gdy przyjechaliście do mieszkania Mark’a udałaś się do łazienki, żeby jak najszybciej położyć się spać. Wzięłaś szybki prysznic i ubrałaś się w ulubione piżamy w kwiatki. Wzięłaś do ręki swój telefon i oparłaś się o wannę. Odszukałaś odpowiedni kontakt i długo wpatrywałaś się w to imię, które gości w Twojej głowie na co dzień.  W końcu się odważyłaś i zadzwoniłaś. W sumie to wiedziałaś, że jak zwykle nie odbierze, ale warto było próbować. Pierwszy, drugi, trzeci sygnał.. nic. Właśnie miałaś się rozłączyć, gdy ponownie usłyszałaś tą chrypę, która przyprawia Cię o dreszcze.
-halo?- zapytał zniechęcony. Było słychać, że nie miał ochoty na tą rozmowę, ale mimo to odebrał.
-Harry..- wyszeptałaś. Na nic innego nie pozwalały Ci emocje. Twoje serce znów zaczęło szaleć, a w brzuchu pojawiło się stado motyli. Oczy się zeszkliły, a gardło ścisnęło tak, że nie mogłaś nic z siebie wydusić –odebrałeś.. – on nic nie mówił. Czekał na coś z Twojej strony.- wiem, że masz mnie teraz a kompletną kretynkę.. wiem i nie dziwię się, ale ja inaczej nie potrafię.. Jeżeli to jest nasza ostatnia rozmowa to chcę ci to powiedzieć.. Poczułam coś do ciebie, pragnę cię gdy tylko widzę i nie mogę się opanować, gdy słyszę twój głos, ale jednocześnie nie chcę i nie potrafię skrzywdzić Mark’a, bo to on był zawsze dla mnie najważniejszy, ale teraz wiedz, że ty też jesteś dla mnie kimś ważnym. I jeszcze raz cię przepraszam.. Nie potrafię przestać myśleć o tobie, przez co mam straszne wyrzuty sumienia.. ale naprawdę nie potrafię teraz tak po prostu wymazać cie z pamięci.. Pa- powiedziałaś i się rozłączyłaś. Nie chciałaś słuchać tego co on ma do powiedzenia, bo spodziewała się, że to nie będzie nic co chciałabyś usłyszeć. Bardzo przeżyłaś tą rozmowę. Mogła ona oznaczać koniec waszej znajomości.. ale teraz nie mogłaś o tym myśleć. Teraz byłaś razem z Mark’iem i musiałaś być silna, więc otarłaś oczy z łez i wyszłaś szybkim krokiem z łazienki po czym skierowałaś się prosto do łóżka. Za chwilę przyszedł Twój chłopak i położył się obok ciebie. Zamknęłaś oczy z myślą o tym, aby zasnąć i o wszystkim zapomnieć, ale Mark najwidoczniej nie miał takiego planu. Zaczął przyciągać Cię do siebie i całować delikatnie i czule po szyi. Kiedyś może by Ci to sprawiło przyjemność, ale nie teraz. Nie teraz kiedy myślałaś tylko i wyłącznie o Styles’ie. Odsunęłaś się od niego i dalej próbowałaś zasnąć, jednak on nie przestawał. Całował Cię z coraz większym pożądaniem, co Cię coraz bardziej denerwowało.
-przestań- rozkazałaś mu gdy on zaczynał ściągać z Ciebie górną część piżamy
-czemu?- zapytał z wielkim wyrzutem- nie widzieliśmy się tak długo
-nie mam ochoty. Chcę spać- powiedziałaś stanowczo i odwróciłaś się do niego plecami. Wiedziałaś, że poczuł się z tym źle, ale Ty nie potrafiłaś. Myślałaś tylko o Hazzie.
-no jasne- wyburczał zniechęcony i trochę zdenerwowany. Nie przejęłaś się tym za bardzo, więc znów powróciłaś do swojej wyobraźni, gdzie głównymi bohaterami opowieści byłaś Ty i Harry..

wtorek, 22 stycznia 2013

Imagin cz. V

Kolejny dzień i kolejne myśli, z którym już nie możesz sobie poradzić. Od czasu pocałunku ponownie zerwałaś kontakt z Harry'm. To zaszło za daleko. O wiele za daleko. Twoje serce toczyło nieustanną walkę z rozumem. Rozsądek kazał Ci skończyć raz na zawsze znajomość z Lokowatym, ale serce nie potrafiło wybrać. Gdy tylko przypominałaś sobie moment pocałunku i smak ust Hazzy czułaś się niczym jak w raju. Tęskniłaś za tym smakiem. Ale właśnie w tym momencie włączał się rozum i kazał to skończyć.

Kolejny telefon od Hazzy. Już odruchowo odrzucałaś połączenia od niego, ale tym razem postanowiłaś odebrać. Coś kazało Ci to zrobić. Odebrałaś, ale nic nie mówiłaś. Czekałaś, aż to on coś powie.
-już myślałem, że znów odrzucisz połączenie- i znowu to robi. Znowu przez tą jego czarującą chrypę w głosie doprowadza Cię do szaleństwa przyjemności.
-czasami potrafię zaskakiwać
-hah, nie wiem dlaczego jeszcze do ciebie dzwonię, bo normalny facet już dawno by sobie odpuścił, ale ja chyba jestem nie normalny. Możemy się dzisiaj spotkać? Chcę porozmawiać
-niech ci będzie- sama nie wierzyłaś w to co powiedziałaś, ale pragnęłaś go zobaczyć, poczuć zapach jego perfum, znów utonąć w tych zielonych oczach...
-przyjadę po ciebie o 17, ok?
-ok, będę czekać- powiedziałaś starając się ukryć swoją radość w głosie i się rozłączyłaś. Wiedziałaś, że źle robisz, ale to było silniejsze od Ciebie. Codziennie się oszukiwałaś, że nic nie czujesz do Harry'ego, ale to były tylko naiwne kłamstwa..

Do spotkania z Harry'm miałaś jeszcze trochę czasu, ale wiedziałaś, że potrzebujesz sporo czasu, żeby się wyszykować. Najpierw poszłaś pod prysznic, później wysuszyłaś i wyprostowałaś włos, a na koniec się umalowałaś. Ubrałaś się w przygotowane ubrania, czyli czarne rurki, pastelowo różową koszulę bez rękawów i czarna marynarkę. Efekt dokończyłaś jeszcze swoimi ulubionymi perfumami i byłaś gotowa. Dochodziła 17 więc wzięłaś torebkę, włożyłaś białe conversy i wyszłaś z mieszkania. Nie musiałaś długo czekać, bo za chwile Twoim oczom okazał się czarny range rover, z którego wysiadł Harry. Przywitał się z Tobą, po czym otworzył Ci drzwi do samochodu.
-chcę porozmawiać z tobą na spokojnie. Możemy pojechać w jedno miejsce? To nie daleko- brunet przerwał panującą w samochodzie ciszę
-no jasne- odpowiedziałaś i ukradkiem na niego spojrzałaś. Wyglądał cudownie.. Beżowe rurki, biały t-shirt i rozczochrane włosy, których kosmyki opadały mu na czoło.. Cały Harry..
-no to jesteśmy- w transu wyrwał Cię ten seksowny głos Lokowatego. Nawet nie wiedziałaś kiedy minęła cała droga. Tak pochłonięta byłaś myśleniem o nim.
Rozejrzałaś się, aby zorientować się gdzie jesteście
-las?- zapytałaś zdziwiona
-tak. Natura, spokój, zero hałasu, czego chcieć więcej?- uśmiechnął się i wysiadł, alby otworzyć Ci drzwi. Weszliście w głąb lasu coraz bardziej zapominając o rzeczywistości.
-powiem ci szczerze, że nie mam pojęcia o co ci chodzi- zaczął rozmowę zielonooki. Sama nie wiedziałaś o co Ci chodzi. Na jego miejscu już dawno byś zostawiła tą sprawę.
-to naprawdę skomplikowane
-Boże, nigdy nie zrozumiem kobiet- zaczęliście się oboje śmiać- naprawdę. W ogóle nie wiem dlaczego ja si w to angażuję. Każdy inny by sobie dał spokój, ale ja nie potrafię
-tak szczerze, to podziwiam cię za to że nie odpuściłeś. Zachowuję się jak niezdecydowana małolata, a ty mnie jeszcze nie masz dość
-sam się sobie dziwię
Do samochodu wracaliście, gdy było już zupełnie ciemno. Gdy już dotarliście oparłaś się o maskę i na chwilę zamknęłas oczy
-naprawdę jest tu cudownie-powiedziałaś robiąc głęboki wdech
-prawda? Lubię tu przyjeżdżać gdy chcę trochę odpocząć. Cisza, spokój..
Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś Harry'ego stojącego przed Tobą. Jego twarz była oświetlona tylko blaskiem księżyca. Zapatrzyłaś się w jego cudowne oczy. Na sobie również czułaś jego wzrok.
-proszę pozwól mi to zrobić- wyszeptał Ci do ucha Styles. Nic nie odpowiedziałaś tylko przyciągnęłaś go do siebie. Haz wpił się w Twoje wargi i delikatnym ruchem położył Cię na masce samochodu. Całował Twoje usta, szyję, dekolt, a Ty tylko cicho pojękiwałaś z przyjemności. Wplotłaś swoje palce we włosy chłopaka jednocześnie przyciągając go bliżej. Harry jednym ruchem zsunął z Ciebie marynarkę, po czym wziął na Cię na ręce i nie przestając namiętnie całować otworzył tylne drzwi. Położył Cię bardzo delikatnie na siedzeniach i zamkną za sobą drzwi, a sam zajął się guzikami w Twojej bluzce. Gdy w końcu się z nimi uporał zalotnie się do Ciebie uśmiechnął. Zajęłaś się jego koszulką, która już po chwili leżała gdzieś na przodzie samochodu. Harry całował Twój brzuch, dekolt i okolice piersi, a Ty wręcz wyginałaś się w łuk z przyjemności jaka Ci tym sprawiał. Haz zaczął kreślić językiem wzory, a później pozbył się Twojego białego, koronkowego stanika. Uśmiechnął się po czym zaczął je całować i bawić się nimi. Sprawiał Ci maksimum przyjemności przez co aż wbijałaś paznokcie w jego plecy. Teraz postanowiłaś przejąć dowodzenie i to Harry był teraz na dole, a ty zajmowałaś się jego paskiem. Gdy go rozpięłaś nieporadnie ściągałaś z niego spodnie. Harry pomógł Ci w tym i kolejna część garderoby powędrowała w nieokreślone miejsce gdzieś w samochodzie. Było ciemno, ale bardzo dostrzegłaś przyjaciela Stylesa, który stał już prawie na baczność. Zaczęłaś się nim bawić przez bokserki, a Haz cicho pojękiwał. Mocno go ścisnęłaś, a Harry wręcz krzyknął. Byłaś z siebie zadowolona. Miałaś zając się bokserkami chłopaka, ale poczułaś wibracje telefonu w Twojej kieszeni. Wyciągnęłaś go, żeby Ci nie przeszkadzał i już miałaś gdzieś go rzucić, ale zobaczyłaś napis 'Mark'. Dotarło do Ciebie co właśnie się działo. Zaczęłaś pospiesznie i nie udolnie się ubierać. Wybiegłaś z samochodu i szłaś przed siebie zapinając guzki bluzki. Po chwili poczułaś jak ktoś szarpnął Cie za ramię. To Harry. Wybiegł do Ciebie w samych rozpiętych spodniach.
-znowu?- zapytał z wyrzutem w głosie
-przepraszam, ale ja tak nie potrafię- wręcz krzyknęłaś, a po Twoich policzkach spłynęły łzy
-a rób co chcesz

__________________
Jest kolejny !
Mam nadzieję, że się podoba :)
Mam do Was prośbę, żebyście wzięli udział w ankiecie, którą dodałam ( po prawej stronie na górze) Chciała bym zorientować się ile osób to czyta xx

piątek, 11 stycznia 2013

Imagin cz. IV

Szczerość jest czymś co wiele ludzi ceni sobie najbardziej.

"Lepsza bolesna prawda, niż słodkie kłamstwo"
ale czy zawsze?
czy czasami kłamstwo nie jest lepsze, żeby nie zranić drugiej osoby?
gorzej tylko, gdy kłamstwo zajdzie za daleko..

"Kłamstwo ma krótkie nogi"
Niestety..
rawie każde kłamstwo wcześniej, czy później wychodzi na jaw..
Ale trzeba się z tym uporać i wybrać najlepsze rozwiązanie.

~*~

Kolejny raz przeczytałaś tego sms'a. Znałaś go już chyba na pamięć. W każdej chwili spodziewałaś się dzwonka do drzwi sygnalizującego, że czeka na Ciebie przed Twoimi drzwiami. Stojąc przez oknem i bezsensownie wpatrując się w głębie miasta czułaś jak łzy strumieniami spływają Ci po policzkach i spadają na bluzkę. Czekałaś sama nie wiedząc na co. Na Harry'ego? Tak zdecydowanie na niego. Ale nie miałaś pojęcia co zrobisz, gdy już usłyszysz dzwonek. Nie miałaś jednak siły ani chęci na zastanawianie się nad tym. Byłaś pogrążona w swoim oddalonym o miliony kilometrów własnym idealnym świecie. Gdzie jesteś szczęśliwa z tym którego tak bardzo kochasz i nikt nie staje wam na głowie. W swojej wyobraźni. W pewnym momencie z Twoich przemyśleń wyrwał Cię dźwięk dzwonka do drzwi. Dobrze wiedziałaś kto to, ale dla pewności jeszcze do nich podeszłaś. Spojrzałaś przez wizjer, ale gdy zobaczyłaś go tak zdenerwowanego, dzwoniącego do twoich drzwi, wybuchłaś niekontrolowanym płaczem. Oparłaś o drzwi i powoli osunęłaś się po nich na podłogę. Czułaś jak Harry wali w drzwi. Nie można tego było nazwać pukaniem. Było to energiczne i pewne siebie walenie pięścią. Czułaś na sobie siłę z jaka to robił. Skulona przeraźliwie płakałaś.
-wiem, ze tam jesteś. Proszę otwórz te drzwi!- usłyszałaś błagalny, ale znacznie podniesiony ton Lokowatego. Nic nie odpowiedziałaś. Nawet gdybyś chciała to nie miałaś na to siły.
-kurwa, martwię się!- mówił zdenerwowany załamanym głosem. Resztkami sił podniosłaś się z podłogi i po raz kolejny spojrzałaś przez wizjer. Nie wytrzymałaś. Powoli otworzyłaś drzwi i bardzo nie pewnie popatrzyłaś na niego. Nie przejmowałaś się tym, że pewnie wyglądasz teraz strasznie. Zapłakana, zdenerwowana i z podkrążonymi oczami.
-Boże, tak się bałem, że coś ci się stało- odetchnął z ulgą Harry i złapał Cię za ramiona. Nie reagowałaś. Stałaś wpatrując się w ciemną podłogę, nie powstrzymując, ani nie wycierając nawet kolejnych łez. W głowie miałaś setki myśli.
-powiedz mi co się stało..- mówił przejęty i nachylił  się tak, aby móc spojrzeć Ci w oczy. Czułaś na obie jego wzrok, ale nie potrafiłaś popatrzeć na niego. Wiedziałaś, że te wszystkie uczucia, gdzieś stłumione przez Ciebie powróciły by wtedy z podwójną siłą.
-weź coś w końcu powiedz! Kurna, ja się martwię- prawie wykrzyczał Ci to w twarz. Znowu wybuchnęłaś płaczem. On przytulił Cię mocno do siebie. Poczułaś się nieziemsko. Czułaś się bezpieczna. Mogłabyś tak zostać na wieki, ale przed oczami ukazał Ci sie obraz Mark'a. Szybko odsunęłaś się od chłopaka. Takie wyrzuty sumienia dręczyły Cię coraz częściej. Już tego nie wytrzymywałaś.
-nie mogę... - wyszeptałaś wręcz niedosłyszalnie- nie mogę- powtórzyłaś znacznie głośnie- to mnie przerasta! Ty, mark.. Nie daję rady.. Kocham go. Bardzo. Kiedyś myślałam, że ponad życie. Był dl mnie wszystkim, a teraz.. pojawiłeś się ty. Nienawidzę siebie za to. Myślałam, że jak skończę nasza znajomość to zapomnę i to wszystko się skończy. Ale nie.. Jest jeszcze gorzej.. serce mi pęka- wykrzyczałaś  i dałaś upust emocjom. W końcu to z siebie wyrzuciłaś. Nie sądziłaś jednak, że ta osobą, która to usłyszy będzie Harry..
Podeszłaś do chłopaka i zaczęłaś wypłakiwać się w jego ramię. On nie wiedział co ma robić. Delikatnie Cię do siebie przyciągnął, a później złapał Twoją twarz w dłonie.. Nic nie mówił. Jego oczy mówiły same za siebie.. Na początku delikatnie gładził Twój policzek, ale ty nie mogłaś wytrzymać. Zachłannie wpiłaś sie w jego malinowe usta. Harry odwzajemnił pocałunek z cudowną delikatnością, ale Ty nie tego chciałaś. Muskałaś jego usta w taki sposób, jakby to miał być wasz ostatni pocałunek. Robiliście to z niewiarygodną zachłannością i pożądaniem. Wiedziałaś, że nie możesz, że nie powinnaś, ale to było silniejsze. Nie mogłaś przerwać. To było cudowne. W tej jednej chwili odeszły wszystkie złe myśli i wyrzuty sumienia.. Ale tylko na chwilę.. W pewnym momencie jednak to skończyłaś. Wiedziałaś, że jeśli nie przestaniecie teraz to skończy się to czym o wiele gorszym. Czymś, czego byś już sobie nie wybaczyła. Szybkim krokiem weszłaś  z powrotem do mieszkania i zamknęłaś za sobą drzwi. Dobrze wiedziałaś, że w tym momencie zachowałaś się nie w porządku co do Harry'ego, ale to było jedyne wyjście. Pobiegłaś do sypialni i rzuciłaś się na łóżko. Znienawidziłaś sama siebie. Przez łzy napisałaś tylko do chłopaka: Przepraszam.. nie mogłam inaczej..