"Lepsza bolesna prawda, niż słodkie kłamstwo"
ale czy zawsze?
czy czasami kłamstwo nie jest lepsze, żeby nie zranić drugiej osoby?
gorzej tylko, gdy kłamstwo zajdzie za daleko..
"Kłamstwo ma krótkie nogi"
Niestety..
rawie każde kłamstwo wcześniej, czy później wychodzi na jaw..
Ale trzeba się z tym uporać i wybrać najlepsze rozwiązanie.
~*~
Kolejny raz przeczytałaś tego sms'a. Znałaś go już chyba na pamięć. W każdej chwili spodziewałaś się dzwonka do drzwi sygnalizującego, że czeka na Ciebie przed Twoimi drzwiami. Stojąc przez oknem i bezsensownie wpatrując się w głębie miasta czułaś jak łzy strumieniami spływają Ci po policzkach i spadają na bluzkę. Czekałaś sama nie wiedząc na co. Na Harry'ego? Tak zdecydowanie na niego. Ale nie miałaś pojęcia co zrobisz, gdy już usłyszysz dzwonek. Nie miałaś jednak siły ani chęci na zastanawianie się nad tym. Byłaś pogrążona w swoim oddalonym o miliony kilometrów własnym idealnym świecie. Gdzie jesteś szczęśliwa z tym którego tak bardzo kochasz i nikt nie staje wam na głowie. W swojej wyobraźni. W pewnym momencie z Twoich przemyśleń wyrwał Cię dźwięk dzwonka do drzwi. Dobrze wiedziałaś kto to, ale dla pewności jeszcze do nich podeszłaś. Spojrzałaś przez wizjer, ale gdy zobaczyłaś go tak zdenerwowanego, dzwoniącego do twoich drzwi, wybuchłaś niekontrolowanym płaczem. Oparłaś o drzwi i powoli osunęłaś się po nich na podłogę. Czułaś jak Harry wali w drzwi. Nie można tego było nazwać pukaniem. Było to energiczne i pewne siebie walenie pięścią. Czułaś na sobie siłę z jaka to robił. Skulona przeraźliwie płakałaś.
-wiem, ze tam jesteś. Proszę otwórz te drzwi!- usłyszałaś błagalny, ale znacznie podniesiony ton Lokowatego. Nic nie odpowiedziałaś. Nawet gdybyś chciała to nie miałaś na to siły.
-kurwa, martwię się!- mówił zdenerwowany załamanym głosem. Resztkami sił podniosłaś się z podłogi i po raz kolejny spojrzałaś przez wizjer. Nie wytrzymałaś. Powoli otworzyłaś drzwi i bardzo nie pewnie popatrzyłaś na niego. Nie przejmowałaś się tym, że pewnie wyglądasz teraz strasznie. Zapłakana, zdenerwowana i z podkrążonymi oczami.
-Boże, tak się bałem, że coś ci się stało- odetchnął z ulgą Harry i złapał Cię za ramiona. Nie reagowałaś. Stałaś wpatrując się w ciemną podłogę, nie powstrzymując, ani nie wycierając nawet kolejnych łez. W głowie miałaś setki myśli.
-powiedz mi co się stało..- mówił przejęty i nachylił się tak, aby móc spojrzeć Ci w oczy. Czułaś na obie jego wzrok, ale nie potrafiłaś popatrzeć na niego. Wiedziałaś, że te wszystkie uczucia, gdzieś stłumione przez Ciebie powróciły by wtedy z podwójną siłą.
-weź coś w końcu powiedz! Kurna, ja się martwię- prawie wykrzyczał Ci to w twarz. Znowu wybuchnęłaś płaczem. On przytulił Cię mocno do siebie. Poczułaś się nieziemsko. Czułaś się bezpieczna. Mogłabyś tak zostać na wieki, ale przed oczami ukazał Ci sie obraz Mark'a. Szybko odsunęłaś się od chłopaka. Takie wyrzuty sumienia dręczyły Cię coraz częściej. Już tego nie wytrzymywałaś.
-nie mogę... - wyszeptałaś wręcz niedosłyszalnie- nie mogę- powtórzyłaś znacznie głośnie- to mnie przerasta! Ty, mark.. Nie daję rady.. Kocham go. Bardzo. Kiedyś myślałam, że ponad życie. Był dl mnie wszystkim, a teraz.. pojawiłeś się ty. Nienawidzę siebie za to. Myślałam, że jak skończę nasza znajomość to zapomnę i to wszystko się skończy. Ale nie.. Jest jeszcze gorzej.. serce mi pęka- wykrzyczałaś i dałaś upust emocjom. W końcu to z siebie wyrzuciłaś. Nie sądziłaś jednak, że ta osobą, która to usłyszy będzie Harry..
Podeszłaś do chłopaka i zaczęłaś wypłakiwać się w jego ramię. On nie wiedział co ma robić. Delikatnie Cię do siebie przyciągnął, a później złapał Twoją twarz w dłonie.. Nic nie mówił. Jego oczy mówiły same za siebie.. Na początku delikatnie gładził Twój policzek, ale ty nie mogłaś wytrzymać. Zachłannie wpiłaś sie w jego malinowe usta. Harry odwzajemnił pocałunek z cudowną delikatnością, ale Ty nie tego chciałaś. Muskałaś jego usta w taki sposób, jakby to miał być wasz ostatni pocałunek. Robiliście to z niewiarygodną zachłannością i pożądaniem. Wiedziałaś, że nie możesz, że nie powinnaś, ale to było silniejsze. Nie mogłaś przerwać. To było cudowne. W tej jednej chwili odeszły wszystkie złe myśli i wyrzuty sumienia.. Ale tylko na chwilę.. W pewnym momencie jednak to skończyłaś. Wiedziałaś, że jeśli nie przestaniecie teraz to skończy się to czym o wiele gorszym. Czymś, czego byś już sobie nie wybaczyła. Szybkim krokiem weszłaś z powrotem do mieszkania i zamknęłaś za sobą drzwi. Dobrze wiedziałaś, że w tym momencie zachowałaś się nie w porządku co do Harry'ego, ale to było jedyne wyjście. Pobiegłaś do sypialni i rzuciłaś się na łóżko. Znienawidziłaś sama siebie. Przez łzy napisałaś tylko do chłopaka: Przepraszam.. nie mogłam inaczej..
-wiem, ze tam jesteś. Proszę otwórz te drzwi!- usłyszałaś błagalny, ale znacznie podniesiony ton Lokowatego. Nic nie odpowiedziałaś. Nawet gdybyś chciała to nie miałaś na to siły.
-kurwa, martwię się!- mówił zdenerwowany załamanym głosem. Resztkami sił podniosłaś się z podłogi i po raz kolejny spojrzałaś przez wizjer. Nie wytrzymałaś. Powoli otworzyłaś drzwi i bardzo nie pewnie popatrzyłaś na niego. Nie przejmowałaś się tym, że pewnie wyglądasz teraz strasznie. Zapłakana, zdenerwowana i z podkrążonymi oczami.
-Boże, tak się bałem, że coś ci się stało- odetchnął z ulgą Harry i złapał Cię za ramiona. Nie reagowałaś. Stałaś wpatrując się w ciemną podłogę, nie powstrzymując, ani nie wycierając nawet kolejnych łez. W głowie miałaś setki myśli.
-powiedz mi co się stało..- mówił przejęty i nachylił się tak, aby móc spojrzeć Ci w oczy. Czułaś na obie jego wzrok, ale nie potrafiłaś popatrzeć na niego. Wiedziałaś, że te wszystkie uczucia, gdzieś stłumione przez Ciebie powróciły by wtedy z podwójną siłą.
-weź coś w końcu powiedz! Kurna, ja się martwię- prawie wykrzyczał Ci to w twarz. Znowu wybuchnęłaś płaczem. On przytulił Cię mocno do siebie. Poczułaś się nieziemsko. Czułaś się bezpieczna. Mogłabyś tak zostać na wieki, ale przed oczami ukazał Ci sie obraz Mark'a. Szybko odsunęłaś się od chłopaka. Takie wyrzuty sumienia dręczyły Cię coraz częściej. Już tego nie wytrzymywałaś.
-nie mogę... - wyszeptałaś wręcz niedosłyszalnie- nie mogę- powtórzyłaś znacznie głośnie- to mnie przerasta! Ty, mark.. Nie daję rady.. Kocham go. Bardzo. Kiedyś myślałam, że ponad życie. Był dl mnie wszystkim, a teraz.. pojawiłeś się ty. Nienawidzę siebie za to. Myślałam, że jak skończę nasza znajomość to zapomnę i to wszystko się skończy. Ale nie.. Jest jeszcze gorzej.. serce mi pęka- wykrzyczałaś i dałaś upust emocjom. W końcu to z siebie wyrzuciłaś. Nie sądziłaś jednak, że ta osobą, która to usłyszy będzie Harry..
Podeszłaś do chłopaka i zaczęłaś wypłakiwać się w jego ramię. On nie wiedział co ma robić. Delikatnie Cię do siebie przyciągnął, a później złapał Twoją twarz w dłonie.. Nic nie mówił. Jego oczy mówiły same za siebie.. Na początku delikatnie gładził Twój policzek, ale ty nie mogłaś wytrzymać. Zachłannie wpiłaś sie w jego malinowe usta. Harry odwzajemnił pocałunek z cudowną delikatnością, ale Ty nie tego chciałaś. Muskałaś jego usta w taki sposób, jakby to miał być wasz ostatni pocałunek. Robiliście to z niewiarygodną zachłannością i pożądaniem. Wiedziałaś, że nie możesz, że nie powinnaś, ale to było silniejsze. Nie mogłaś przerwać. To było cudowne. W tej jednej chwili odeszły wszystkie złe myśli i wyrzuty sumienia.. Ale tylko na chwilę.. W pewnym momencie jednak to skończyłaś. Wiedziałaś, że jeśli nie przestaniecie teraz to skończy się to czym o wiele gorszym. Czymś, czego byś już sobie nie wybaczyła. Szybkim krokiem weszłaś z powrotem do mieszkania i zamknęłaś za sobą drzwi. Dobrze wiedziałaś, że w tym momencie zachowałaś się nie w porządku co do Harry'ego, ale to było jedyne wyjście. Pobiegłaś do sypialni i rzuciłaś się na łóżko. Znienawidziłaś sama siebie. Przez łzy napisałaś tylko do chłopaka: Przepraszam.. nie mogłam inaczej..
Świetny ! Pisz częściej baby :*
OdpowiedzUsuńSzybko nn
xxx