wtorek, 22 stycznia 2013

Imagin cz. V

Kolejny dzień i kolejne myśli, z którym już nie możesz sobie poradzić. Od czasu pocałunku ponownie zerwałaś kontakt z Harry'm. To zaszło za daleko. O wiele za daleko. Twoje serce toczyło nieustanną walkę z rozumem. Rozsądek kazał Ci skończyć raz na zawsze znajomość z Lokowatym, ale serce nie potrafiło wybrać. Gdy tylko przypominałaś sobie moment pocałunku i smak ust Hazzy czułaś się niczym jak w raju. Tęskniłaś za tym smakiem. Ale właśnie w tym momencie włączał się rozum i kazał to skończyć.

Kolejny telefon od Hazzy. Już odruchowo odrzucałaś połączenia od niego, ale tym razem postanowiłaś odebrać. Coś kazało Ci to zrobić. Odebrałaś, ale nic nie mówiłaś. Czekałaś, aż to on coś powie.
-już myślałem, że znów odrzucisz połączenie- i znowu to robi. Znowu przez tą jego czarującą chrypę w głosie doprowadza Cię do szaleństwa przyjemności.
-czasami potrafię zaskakiwać
-hah, nie wiem dlaczego jeszcze do ciebie dzwonię, bo normalny facet już dawno by sobie odpuścił, ale ja chyba jestem nie normalny. Możemy się dzisiaj spotkać? Chcę porozmawiać
-niech ci będzie- sama nie wierzyłaś w to co powiedziałaś, ale pragnęłaś go zobaczyć, poczuć zapach jego perfum, znów utonąć w tych zielonych oczach...
-przyjadę po ciebie o 17, ok?
-ok, będę czekać- powiedziałaś starając się ukryć swoją radość w głosie i się rozłączyłaś. Wiedziałaś, że źle robisz, ale to było silniejsze od Ciebie. Codziennie się oszukiwałaś, że nic nie czujesz do Harry'ego, ale to były tylko naiwne kłamstwa..

Do spotkania z Harry'm miałaś jeszcze trochę czasu, ale wiedziałaś, że potrzebujesz sporo czasu, żeby się wyszykować. Najpierw poszłaś pod prysznic, później wysuszyłaś i wyprostowałaś włos, a na koniec się umalowałaś. Ubrałaś się w przygotowane ubrania, czyli czarne rurki, pastelowo różową koszulę bez rękawów i czarna marynarkę. Efekt dokończyłaś jeszcze swoimi ulubionymi perfumami i byłaś gotowa. Dochodziła 17 więc wzięłaś torebkę, włożyłaś białe conversy i wyszłaś z mieszkania. Nie musiałaś długo czekać, bo za chwile Twoim oczom okazał się czarny range rover, z którego wysiadł Harry. Przywitał się z Tobą, po czym otworzył Ci drzwi do samochodu.
-chcę porozmawiać z tobą na spokojnie. Możemy pojechać w jedno miejsce? To nie daleko- brunet przerwał panującą w samochodzie ciszę
-no jasne- odpowiedziałaś i ukradkiem na niego spojrzałaś. Wyglądał cudownie.. Beżowe rurki, biały t-shirt i rozczochrane włosy, których kosmyki opadały mu na czoło.. Cały Harry..
-no to jesteśmy- w transu wyrwał Cię ten seksowny głos Lokowatego. Nawet nie wiedziałaś kiedy minęła cała droga. Tak pochłonięta byłaś myśleniem o nim.
Rozejrzałaś się, aby zorientować się gdzie jesteście
-las?- zapytałaś zdziwiona
-tak. Natura, spokój, zero hałasu, czego chcieć więcej?- uśmiechnął się i wysiadł, alby otworzyć Ci drzwi. Weszliście w głąb lasu coraz bardziej zapominając o rzeczywistości.
-powiem ci szczerze, że nie mam pojęcia o co ci chodzi- zaczął rozmowę zielonooki. Sama nie wiedziałaś o co Ci chodzi. Na jego miejscu już dawno byś zostawiła tą sprawę.
-to naprawdę skomplikowane
-Boże, nigdy nie zrozumiem kobiet- zaczęliście się oboje śmiać- naprawdę. W ogóle nie wiem dlaczego ja si w to angażuję. Każdy inny by sobie dał spokój, ale ja nie potrafię
-tak szczerze, to podziwiam cię za to że nie odpuściłeś. Zachowuję się jak niezdecydowana małolata, a ty mnie jeszcze nie masz dość
-sam się sobie dziwię
Do samochodu wracaliście, gdy było już zupełnie ciemno. Gdy już dotarliście oparłaś się o maskę i na chwilę zamknęłas oczy
-naprawdę jest tu cudownie-powiedziałaś robiąc głęboki wdech
-prawda? Lubię tu przyjeżdżać gdy chcę trochę odpocząć. Cisza, spokój..
Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś Harry'ego stojącego przed Tobą. Jego twarz była oświetlona tylko blaskiem księżyca. Zapatrzyłaś się w jego cudowne oczy. Na sobie również czułaś jego wzrok.
-proszę pozwól mi to zrobić- wyszeptał Ci do ucha Styles. Nic nie odpowiedziałaś tylko przyciągnęłaś go do siebie. Haz wpił się w Twoje wargi i delikatnym ruchem położył Cię na masce samochodu. Całował Twoje usta, szyję, dekolt, a Ty tylko cicho pojękiwałaś z przyjemności. Wplotłaś swoje palce we włosy chłopaka jednocześnie przyciągając go bliżej. Harry jednym ruchem zsunął z Ciebie marynarkę, po czym wziął na Cię na ręce i nie przestając namiętnie całować otworzył tylne drzwi. Położył Cię bardzo delikatnie na siedzeniach i zamkną za sobą drzwi, a sam zajął się guzikami w Twojej bluzce. Gdy w końcu się z nimi uporał zalotnie się do Ciebie uśmiechnął. Zajęłaś się jego koszulką, która już po chwili leżała gdzieś na przodzie samochodu. Harry całował Twój brzuch, dekolt i okolice piersi, a Ty wręcz wyginałaś się w łuk z przyjemności jaka Ci tym sprawiał. Haz zaczął kreślić językiem wzory, a później pozbył się Twojego białego, koronkowego stanika. Uśmiechnął się po czym zaczął je całować i bawić się nimi. Sprawiał Ci maksimum przyjemności przez co aż wbijałaś paznokcie w jego plecy. Teraz postanowiłaś przejąć dowodzenie i to Harry był teraz na dole, a ty zajmowałaś się jego paskiem. Gdy go rozpięłaś nieporadnie ściągałaś z niego spodnie. Harry pomógł Ci w tym i kolejna część garderoby powędrowała w nieokreślone miejsce gdzieś w samochodzie. Było ciemno, ale bardzo dostrzegłaś przyjaciela Stylesa, który stał już prawie na baczność. Zaczęłaś się nim bawić przez bokserki, a Haz cicho pojękiwał. Mocno go ścisnęłaś, a Harry wręcz krzyknął. Byłaś z siebie zadowolona. Miałaś zając się bokserkami chłopaka, ale poczułaś wibracje telefonu w Twojej kieszeni. Wyciągnęłaś go, żeby Ci nie przeszkadzał i już miałaś gdzieś go rzucić, ale zobaczyłaś napis 'Mark'. Dotarło do Ciebie co właśnie się działo. Zaczęłaś pospiesznie i nie udolnie się ubierać. Wybiegłaś z samochodu i szłaś przed siebie zapinając guzki bluzki. Po chwili poczułaś jak ktoś szarpnął Cie za ramię. To Harry. Wybiegł do Ciebie w samych rozpiętych spodniach.
-znowu?- zapytał z wyrzutem w głosie
-przepraszam, ale ja tak nie potrafię- wręcz krzyknęłaś, a po Twoich policzkach spłynęły łzy
-a rób co chcesz

__________________
Jest kolejny !
Mam nadzieję, że się podoba :)
Mam do Was prośbę, żebyście wzięli udział w ankiecie, którą dodałam ( po prawej stronie na górze) Chciała bym zorientować się ile osób to czyta xx

piątek, 11 stycznia 2013

Imagin cz. IV

Szczerość jest czymś co wiele ludzi ceni sobie najbardziej.

"Lepsza bolesna prawda, niż słodkie kłamstwo"
ale czy zawsze?
czy czasami kłamstwo nie jest lepsze, żeby nie zranić drugiej osoby?
gorzej tylko, gdy kłamstwo zajdzie za daleko..

"Kłamstwo ma krótkie nogi"
Niestety..
rawie każde kłamstwo wcześniej, czy później wychodzi na jaw..
Ale trzeba się z tym uporać i wybrać najlepsze rozwiązanie.

~*~

Kolejny raz przeczytałaś tego sms'a. Znałaś go już chyba na pamięć. W każdej chwili spodziewałaś się dzwonka do drzwi sygnalizującego, że czeka na Ciebie przed Twoimi drzwiami. Stojąc przez oknem i bezsensownie wpatrując się w głębie miasta czułaś jak łzy strumieniami spływają Ci po policzkach i spadają na bluzkę. Czekałaś sama nie wiedząc na co. Na Harry'ego? Tak zdecydowanie na niego. Ale nie miałaś pojęcia co zrobisz, gdy już usłyszysz dzwonek. Nie miałaś jednak siły ani chęci na zastanawianie się nad tym. Byłaś pogrążona w swoim oddalonym o miliony kilometrów własnym idealnym świecie. Gdzie jesteś szczęśliwa z tym którego tak bardzo kochasz i nikt nie staje wam na głowie. W swojej wyobraźni. W pewnym momencie z Twoich przemyśleń wyrwał Cię dźwięk dzwonka do drzwi. Dobrze wiedziałaś kto to, ale dla pewności jeszcze do nich podeszłaś. Spojrzałaś przez wizjer, ale gdy zobaczyłaś go tak zdenerwowanego, dzwoniącego do twoich drzwi, wybuchłaś niekontrolowanym płaczem. Oparłaś o drzwi i powoli osunęłaś się po nich na podłogę. Czułaś jak Harry wali w drzwi. Nie można tego było nazwać pukaniem. Było to energiczne i pewne siebie walenie pięścią. Czułaś na sobie siłę z jaka to robił. Skulona przeraźliwie płakałaś.
-wiem, ze tam jesteś. Proszę otwórz te drzwi!- usłyszałaś błagalny, ale znacznie podniesiony ton Lokowatego. Nic nie odpowiedziałaś. Nawet gdybyś chciała to nie miałaś na to siły.
-kurwa, martwię się!- mówił zdenerwowany załamanym głosem. Resztkami sił podniosłaś się z podłogi i po raz kolejny spojrzałaś przez wizjer. Nie wytrzymałaś. Powoli otworzyłaś drzwi i bardzo nie pewnie popatrzyłaś na niego. Nie przejmowałaś się tym, że pewnie wyglądasz teraz strasznie. Zapłakana, zdenerwowana i z podkrążonymi oczami.
-Boże, tak się bałem, że coś ci się stało- odetchnął z ulgą Harry i złapał Cię za ramiona. Nie reagowałaś. Stałaś wpatrując się w ciemną podłogę, nie powstrzymując, ani nie wycierając nawet kolejnych łez. W głowie miałaś setki myśli.
-powiedz mi co się stało..- mówił przejęty i nachylił  się tak, aby móc spojrzeć Ci w oczy. Czułaś na obie jego wzrok, ale nie potrafiłaś popatrzeć na niego. Wiedziałaś, że te wszystkie uczucia, gdzieś stłumione przez Ciebie powróciły by wtedy z podwójną siłą.
-weź coś w końcu powiedz! Kurna, ja się martwię- prawie wykrzyczał Ci to w twarz. Znowu wybuchnęłaś płaczem. On przytulił Cię mocno do siebie. Poczułaś się nieziemsko. Czułaś się bezpieczna. Mogłabyś tak zostać na wieki, ale przed oczami ukazał Ci sie obraz Mark'a. Szybko odsunęłaś się od chłopaka. Takie wyrzuty sumienia dręczyły Cię coraz częściej. Już tego nie wytrzymywałaś.
-nie mogę... - wyszeptałaś wręcz niedosłyszalnie- nie mogę- powtórzyłaś znacznie głośnie- to mnie przerasta! Ty, mark.. Nie daję rady.. Kocham go. Bardzo. Kiedyś myślałam, że ponad życie. Był dl mnie wszystkim, a teraz.. pojawiłeś się ty. Nienawidzę siebie za to. Myślałam, że jak skończę nasza znajomość to zapomnę i to wszystko się skończy. Ale nie.. Jest jeszcze gorzej.. serce mi pęka- wykrzyczałaś  i dałaś upust emocjom. W końcu to z siebie wyrzuciłaś. Nie sądziłaś jednak, że ta osobą, która to usłyszy będzie Harry..
Podeszłaś do chłopaka i zaczęłaś wypłakiwać się w jego ramię. On nie wiedział co ma robić. Delikatnie Cię do siebie przyciągnął, a później złapał Twoją twarz w dłonie.. Nic nie mówił. Jego oczy mówiły same za siebie.. Na początku delikatnie gładził Twój policzek, ale ty nie mogłaś wytrzymać. Zachłannie wpiłaś sie w jego malinowe usta. Harry odwzajemnił pocałunek z cudowną delikatnością, ale Ty nie tego chciałaś. Muskałaś jego usta w taki sposób, jakby to miał być wasz ostatni pocałunek. Robiliście to z niewiarygodną zachłannością i pożądaniem. Wiedziałaś, że nie możesz, że nie powinnaś, ale to było silniejsze. Nie mogłaś przerwać. To było cudowne. W tej jednej chwili odeszły wszystkie złe myśli i wyrzuty sumienia.. Ale tylko na chwilę.. W pewnym momencie jednak to skończyłaś. Wiedziałaś, że jeśli nie przestaniecie teraz to skończy się to czym o wiele gorszym. Czymś, czego byś już sobie nie wybaczyła. Szybkim krokiem weszłaś  z powrotem do mieszkania i zamknęłaś za sobą drzwi. Dobrze wiedziałaś, że w tym momencie zachowałaś się nie w porządku co do Harry'ego, ale to było jedyne wyjście. Pobiegłaś do sypialni i rzuciłaś się na łóżko. Znienawidziłaś sama siebie. Przez łzy napisałaś tylko do chłopaka: Przepraszam.. nie mogłam inaczej..