niedziela, 3 marca 2013

Imagin cz. VII

-długo jeszcze?- Mark zadał to pytanie chyba już po raz setny stojąc pod drzwiami łazienki
-już, chwilkę- powiedziałaś i dokończyłaś usuwanie wszystkich połączeń i sms'ów które wymienialiście z Harry'm, gdy byłaś w Londynie. Od czasu waszej ostatniej rozmowy dużo na tym myślałaś i uświadomiłaś sobie, że czas zapomnieć. Przecież gdyby mu zależało to by zadzwonił, napisał.. dał by znać.. a tu kompletna cisza. Zaczęłaś od usuwania go z telefonu, co było dość łatwe, ale wiedziałaś, że kolejny krok, czyli usunięcie z serca będzie o wiele trudniejsze..
~*~
-odkąd przyjechałaś, cały czas chodzisz jakaś zamyślona- przerwał ciszę panującą między wami na spacerze Mark. Miał rację. Nie potrafiłaś teraz myśleć o niczym innym.. a raczej o nikim innym jak o Harry'm.
-wydaje ci się-skłamałaś po raz kolejny. Wcześniej nigdy go nie okłamywałaś a teraz robisz to prawie cały czas.
-proszę cię.. nie znam cię od dziś. Widzę, że coś cię gryzie. Wiesz, że mi możesz powiedzieć o wszystkim- po twojej głowie tylko przeszła myśl "nie była bym tego taka pewna". Dziś w nocy myślałaś długo nad ta całą sytuacją i rozważałaś nawet taka opcję, aby powiedzieć Markowi, że miałaś w Londynie pewien incydent. Chciałaś pozbyć się tych meczących wyrzutów sumienia, ale jednocześnie wiedziałaś, że gdybyś mu to powiedziała to był by koniec. Znałaś go jak nikt inny i wiedziałaś jak by zareagował. Był bardzo porywczy i impulsywny, a czasami tez agresywny. Nie raz zdarzył się tak, że pobił jakiegoś chłopaka, bo był o ciebie zazdrosny.. 
-nie naprawdę.. wszystko jest dobrze. Po prostu wiem, że jak wrócę do Londynu znów będę za tobą bardzo tęsknić..-kolejne wymyślone na szybko kłamstwo. Fakt. Tęskniłaś za Mark'iem gdy go nie było obok, ale to już nie to co kiedyś. Teraz on nie jest tym jedynym. Pojawił się Harry, który podzielił Twojej serce na pół.. Jedna połówka należała do niego, a druga do Mark'a..
-oj.. kochanie.. wiesz, że są telefony, internet.. Damy radę.. bo się kochamy- Mark na chwilę się zatrzymał i przyciągnął Cię do siebie. Spojrzał w Twoje śliczne, duże oczy a na ustach złożył delikatny pocałunek.. Sposób w jaki Cię całował znacznie różnił się od tego, jak robił to Harry, ale w tym momencie Ci to nie przeszkadzało. Przyjemność przerwał wam twój telefon, a raczej sygnał, że ktoś dzwoni. Wyjęłaś telefon z kieszeni i spojrzałaś na ekran. W tym momencie czułaś jak serce zaczyna bić dwa razy szybciej a w brzuchu pojawia się stado motyli. Zaczęłaś delikatnie się trząść, jak nastolatka rozmawiając z chłopakiem w którym skrycie się podkochuje. 
-przepraszam na chwilę. Dzwoni mój wujek. Może to coś ważnego, więc muszę odebrać- nie udolnie tłumaczyłaś się Markowi głosem, który ledwo wydobywał się z zaciśniętego gardła. Nie czekając na odpowiedź szybkim krokiem odeszłaś na dość sporą odległość, tak aby twój chłopak nie był w stanie usłyszeć rozmowy.
-ta-ak- odebrałaś telefon bardzo speszonym i niepewnym głosem. 
-cześć- fala gorąca przeszłą Cię od stóp do głów. Ten piękny głos doprowadzał Cię do szaleństwa. Głos Harry'ego..
-cześć..- byłaś szczęśliwa i zła jednocześnie. Cieszyłaś się jak nigdy, że jednak zadzwonił, że jednak chyba mu zależy, skoro dzwoni.. ale i zła, bo kolejna próba wymazania go z życia się nie powiodła. 
-domyślasz się pewnie w jakiej sprawie dzwonię.. przejdę od razu do sedna.. powiedziałbym ci to podczas naszej ostatniej rozmowy, ale się rozłączyłaś nie dając dojść mi do słowa, dlatego dzwonię teraz. Chyba dla nas obojga, nie jest to łatwy temat, więc bez zbędnych przemówień powiem prosto z mostu to co myślę i niech się dzieje co chce. A więc.. odkąd pierwszy raz podeszłaś do mnie na lotnisku, pomyślałem, że jesteś chyba najpiękniejszą dziewczyną jaką widziałem. Nie potrafiłem o tobie zapomnieć. Starałem się, ale nie dałem rady. A gdy później zobaczyłem cię w restauracji.. byłem prze szczęśliwy, że znów cię widzę! Byłem pewny, że ponowne spotkanie ciebie będzie niemożliwe. A jednak.. Zacząłem chyba wierzyć w miłość od pierwszego wejrzenia. Chyba się w tobie zakochałem i teraz, będąc pewnym twoich uczuć, zrobię wszystko, żebyśmy mogli być razem. Słyszysz? Wszystko. Nie obchodzi mnie twój chłopak. Jak dla mnie możemy się nawet spotykać po kryjomu, a później udawać, że się nie znamy, ale proszę.. pozwól mi choć przez chwilę cieszyć się tobą, twoim widokiem, dotykiem, zapachem.. proszę.- w tym momencie myślałaś, że wykrzyczysz mu, że go kochasz i pragniesz, ale nie mogłaś. Nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Chciałaś w tym momencie znaleźć się w Londynie i móc go zobaczyć..
-Harreh.. bardzo tego chcę.. - wyszeptałaś 
-nawet nie wiesz jak bardzo teraz jestem szczęśliwy.. 
-wiem.. sama jestem bardzo szczęśliwa. Mam ochotę to wykrzyczeć. To, że jestem szczęśliwa i to... że cię kocham..
-to zrób to
-nie mogę.. Mark jest ze mną
-Mark? 
-tak. Jestem w Polsce. Przyleciałam, bo mam wolne na studiach, a poza tym chciałam odreagować
-a kiedy wracasz?
-teraz wrócę najwcześniej jak się da..

____________________________________
Jest kolejny rozdział. Ode mnie tylko tyle, że prosiłabym was bardzo, żebyście zagłosowali w ankiecie. Dla was to 2 sekundy, a dla mnie wiele. Z góry dziękuję <3

sobota, 16 lutego 2013

Imagin cz. VI


Kolejny dzień i kolejne wyrzuty sumienia, które już  nie dawały Ci spokoju. Cały czas czułaś zapach jego cudownych perfum i jego oddech na Twojej szyi. Słyszałaś jego przyspieszony oddech a przed oczami widziałaś jego.. Jego cudowne oczy i te iskierki, gdy na Ciebie patrzył.. Nie mogłaś zapomnieć o tamtym wieczorze i o tym do czego prawie między wami doszło. Z jednej strony męczyło Cię to, bo wiedziałaś, że prawie zdradziłaś Mark’a, a z drugiej te wspomnienia wywoływały uśmiech na Twojej twarzy. Powoli zaczynałaś się zastanawiać, czy to możliwe że kochasz dwóch chłopaków? Czy to możliwe, że w Twoim sercu jest miejsce dla ich obojga? Nawet jeśli, to który jest ważniejszy? Do którego czujesz coś większego? Wiele pytań, a żadnej odpowiedzi..

-więc kiedy przyjeżdżasz? Już nie mogę się doczekać, kiedy cię zobaczę- usłyszałaś od Mark’a, gdy rozmawiałaś z nim na skype’ie. Właśnie miałaś dwa tygodnie wolnego na studiach i dlatego postanowiłaś przyjechać na ten czas do Polski. Chciałaś trochę odreagować i zapomnieć o ostatnich wydarzeniach. O ile to możliwe, zapomnieć o kimś kogo się kocha..
-dzisiaj się spakuję i jutro mam samolot, więc zobaczymy się jutro wieczorem kochanie- oznajmiłaś i wymusiłaś uśmiech. Nie potrafiłaś rozmawiać z nim tak jak kiedyś i kochać go tak jak kiedyś. Nie przestałaś go darzyć tym uczuciem, ale ono bardzo się zmieniło. Bałaś się, że nie będziesz potrafiła tak po prostu spojrzeć mu w oczy. Bałaś się, że nie wytrzymasz i wszystko się wyda.
-to przyjadę po ciebie na lotnisko
-ok, zadzwonię jeszcze i powiem ci dokładnie o której przylatuję
-dobra. Więc do zobaczenia jutro skarbie- powiedział z uśmiechem i posłał Ci buziaka do kamerki
-do jutra- pożegnałaś się i rozłączyłaś. Resztę wieczoru spędziłaś na pakowaniu walizki i jak zwykle na rozmyślaniu o Harry’m. Wieczorem postanowiłaś zadzwonić do niego pierwszy raz od kilku dni.. od tego co stało się między wami..
Wzięłaś telefon i wybrałaś jego numer. Nie odebrał.. Ale w sumie czego się mogłaś spodziewać? Zachowałaś się głupio i dziecinnie.. Co chwilę dajesz mu sprzeczne sygnały. Ale co masz innego robić? Pragniesz go, tęsknisz za jego dotykiem i zapachem, ale jednocześnie kochasz Mark’a i nie potrafisz zrobić mu czegoś takiego.

Rano jak zwykle po obudzeniu poszłaś do łazienki, później zjadłaś śniadanie i dokończyłaś pakowanie. Zanim się obejrzałaś musiałaś jechać już na lotnisko. Przyjechała po Ciebie ciocia Meg. Wzięłaś walizkę, pożegnałaś się z nią i ruszyłaś w odpowiednim kierunku. Szłaś przez lotnisko, gdy dotarłaś do dobrze znanego Ci miejsca. Tak.. dokładnie tutaj pierwszy raz zobaczyłaś i rozmawiałaś z Harry’m. Mimo wolnie się uśmiechnęłaś i przywróciłaś wspomnienia z tamtego dnia. W samolocie tylko on królował w Twojej głowie. Myślałaś o tym co czułaś gdy pierwszy raz go zobaczyłaś.. już wtedy, to było coś wyjątkowego. Przypomniałaś sobie jak przy spadającej gwieździe pomyślałaś życzenie, aby spotkać ponownie miłość swojego życia. Wtedy miałaś na myśli Marka, ale na drugi dzień spotkałaś jego.. Harry’ego.. Czyżby los szykował ci jakąś niespodziankę?

Lot dobiegł końca, a ty szybko się ogarnęłaś, tak aby Mark się niczego nie domyślił. Wyszłaś z samolotu i zaczęłaś szukać go wzrokiem. Czekał na Ciebie z ogromnym bukietem róż i chyba jeszcze większym uśmiechem. Szybko do niego podeszłaś, nie dbając o to, rzuciłaś gdzieś obok walizkę i rzuciłaś się mu na szyję. On Cię podniósł i mocno przytulił, po czym złożył czuły pocałunek na Twoich ustach.
-tęskniłem.. bardzo- wyszeptał Ci do ucha i pocałował w policzek.
-ja też tęskniłam. Naprawdę- powiedziałaś i jeszcze raz go przytuliłaś. Gdy tylko go ujrzałaś po tak długiej rozłące wszystkie dawne uczucia powróciły, ale wyrzuty sumienia nie zniknęły. Niestety..
-co taka zamyślona?- zapytał Mark gdy jechaliście do niego. Tą noc miałaś spędzić u niego, co wcale Ci się nie uśmiechało, bo cały czas myślałaś o tych ślicznych, zielonych oczach.
-po prostu zmęczona- odpowiedziałaś z delikatnym uśmiechem
-już za chwile będziemy to się położysz- powiedział Twój chłopak a Ty powróciłaś do rozmyśleń o pewnym chłopaku z kręconymi włosami.

Gdy przyjechaliście do mieszkania Mark’a udałaś się do łazienki, żeby jak najszybciej położyć się spać. Wzięłaś szybki prysznic i ubrałaś się w ulubione piżamy w kwiatki. Wzięłaś do ręki swój telefon i oparłaś się o wannę. Odszukałaś odpowiedni kontakt i długo wpatrywałaś się w to imię, które gości w Twojej głowie na co dzień.  W końcu się odważyłaś i zadzwoniłaś. W sumie to wiedziałaś, że jak zwykle nie odbierze, ale warto było próbować. Pierwszy, drugi, trzeci sygnał.. nic. Właśnie miałaś się rozłączyć, gdy ponownie usłyszałaś tą chrypę, która przyprawia Cię o dreszcze.
-halo?- zapytał zniechęcony. Było słychać, że nie miał ochoty na tą rozmowę, ale mimo to odebrał.
-Harry..- wyszeptałaś. Na nic innego nie pozwalały Ci emocje. Twoje serce znów zaczęło szaleć, a w brzuchu pojawiło się stado motyli. Oczy się zeszkliły, a gardło ścisnęło tak, że nie mogłaś nic z siebie wydusić –odebrałeś.. – on nic nie mówił. Czekał na coś z Twojej strony.- wiem, że masz mnie teraz a kompletną kretynkę.. wiem i nie dziwię się, ale ja inaczej nie potrafię.. Jeżeli to jest nasza ostatnia rozmowa to chcę ci to powiedzieć.. Poczułam coś do ciebie, pragnę cię gdy tylko widzę i nie mogę się opanować, gdy słyszę twój głos, ale jednocześnie nie chcę i nie potrafię skrzywdzić Mark’a, bo to on był zawsze dla mnie najważniejszy, ale teraz wiedz, że ty też jesteś dla mnie kimś ważnym. I jeszcze raz cię przepraszam.. Nie potrafię przestać myśleć o tobie, przez co mam straszne wyrzuty sumienia.. ale naprawdę nie potrafię teraz tak po prostu wymazać cie z pamięci.. Pa- powiedziałaś i się rozłączyłaś. Nie chciałaś słuchać tego co on ma do powiedzenia, bo spodziewała się, że to nie będzie nic co chciałabyś usłyszeć. Bardzo przeżyłaś tą rozmowę. Mogła ona oznaczać koniec waszej znajomości.. ale teraz nie mogłaś o tym myśleć. Teraz byłaś razem z Mark’iem i musiałaś być silna, więc otarłaś oczy z łez i wyszłaś szybkim krokiem z łazienki po czym skierowałaś się prosto do łóżka. Za chwilę przyszedł Twój chłopak i położył się obok ciebie. Zamknęłaś oczy z myślą o tym, aby zasnąć i o wszystkim zapomnieć, ale Mark najwidoczniej nie miał takiego planu. Zaczął przyciągać Cię do siebie i całować delikatnie i czule po szyi. Kiedyś może by Ci to sprawiło przyjemność, ale nie teraz. Nie teraz kiedy myślałaś tylko i wyłącznie o Styles’ie. Odsunęłaś się od niego i dalej próbowałaś zasnąć, jednak on nie przestawał. Całował Cię z coraz większym pożądaniem, co Cię coraz bardziej denerwowało.
-przestań- rozkazałaś mu gdy on zaczynał ściągać z Ciebie górną część piżamy
-czemu?- zapytał z wielkim wyrzutem- nie widzieliśmy się tak długo
-nie mam ochoty. Chcę spać- powiedziałaś stanowczo i odwróciłaś się do niego plecami. Wiedziałaś, że poczuł się z tym źle, ale Ty nie potrafiłaś. Myślałaś tylko o Hazzie.
-no jasne- wyburczał zniechęcony i trochę zdenerwowany. Nie przejęłaś się tym za bardzo, więc znów powróciłaś do swojej wyobraźni, gdzie głównymi bohaterami opowieści byłaś Ty i Harry..

wtorek, 22 stycznia 2013

Imagin cz. V

Kolejny dzień i kolejne myśli, z którym już nie możesz sobie poradzić. Od czasu pocałunku ponownie zerwałaś kontakt z Harry'm. To zaszło za daleko. O wiele za daleko. Twoje serce toczyło nieustanną walkę z rozumem. Rozsądek kazał Ci skończyć raz na zawsze znajomość z Lokowatym, ale serce nie potrafiło wybrać. Gdy tylko przypominałaś sobie moment pocałunku i smak ust Hazzy czułaś się niczym jak w raju. Tęskniłaś za tym smakiem. Ale właśnie w tym momencie włączał się rozum i kazał to skończyć.

Kolejny telefon od Hazzy. Już odruchowo odrzucałaś połączenia od niego, ale tym razem postanowiłaś odebrać. Coś kazało Ci to zrobić. Odebrałaś, ale nic nie mówiłaś. Czekałaś, aż to on coś powie.
-już myślałem, że znów odrzucisz połączenie- i znowu to robi. Znowu przez tą jego czarującą chrypę w głosie doprowadza Cię do szaleństwa przyjemności.
-czasami potrafię zaskakiwać
-hah, nie wiem dlaczego jeszcze do ciebie dzwonię, bo normalny facet już dawno by sobie odpuścił, ale ja chyba jestem nie normalny. Możemy się dzisiaj spotkać? Chcę porozmawiać
-niech ci będzie- sama nie wierzyłaś w to co powiedziałaś, ale pragnęłaś go zobaczyć, poczuć zapach jego perfum, znów utonąć w tych zielonych oczach...
-przyjadę po ciebie o 17, ok?
-ok, będę czekać- powiedziałaś starając się ukryć swoją radość w głosie i się rozłączyłaś. Wiedziałaś, że źle robisz, ale to było silniejsze od Ciebie. Codziennie się oszukiwałaś, że nic nie czujesz do Harry'ego, ale to były tylko naiwne kłamstwa..

Do spotkania z Harry'm miałaś jeszcze trochę czasu, ale wiedziałaś, że potrzebujesz sporo czasu, żeby się wyszykować. Najpierw poszłaś pod prysznic, później wysuszyłaś i wyprostowałaś włos, a na koniec się umalowałaś. Ubrałaś się w przygotowane ubrania, czyli czarne rurki, pastelowo różową koszulę bez rękawów i czarna marynarkę. Efekt dokończyłaś jeszcze swoimi ulubionymi perfumami i byłaś gotowa. Dochodziła 17 więc wzięłaś torebkę, włożyłaś białe conversy i wyszłaś z mieszkania. Nie musiałaś długo czekać, bo za chwile Twoim oczom okazał się czarny range rover, z którego wysiadł Harry. Przywitał się z Tobą, po czym otworzył Ci drzwi do samochodu.
-chcę porozmawiać z tobą na spokojnie. Możemy pojechać w jedno miejsce? To nie daleko- brunet przerwał panującą w samochodzie ciszę
-no jasne- odpowiedziałaś i ukradkiem na niego spojrzałaś. Wyglądał cudownie.. Beżowe rurki, biały t-shirt i rozczochrane włosy, których kosmyki opadały mu na czoło.. Cały Harry..
-no to jesteśmy- w transu wyrwał Cię ten seksowny głos Lokowatego. Nawet nie wiedziałaś kiedy minęła cała droga. Tak pochłonięta byłaś myśleniem o nim.
Rozejrzałaś się, aby zorientować się gdzie jesteście
-las?- zapytałaś zdziwiona
-tak. Natura, spokój, zero hałasu, czego chcieć więcej?- uśmiechnął się i wysiadł, alby otworzyć Ci drzwi. Weszliście w głąb lasu coraz bardziej zapominając o rzeczywistości.
-powiem ci szczerze, że nie mam pojęcia o co ci chodzi- zaczął rozmowę zielonooki. Sama nie wiedziałaś o co Ci chodzi. Na jego miejscu już dawno byś zostawiła tą sprawę.
-to naprawdę skomplikowane
-Boże, nigdy nie zrozumiem kobiet- zaczęliście się oboje śmiać- naprawdę. W ogóle nie wiem dlaczego ja si w to angażuję. Każdy inny by sobie dał spokój, ale ja nie potrafię
-tak szczerze, to podziwiam cię za to że nie odpuściłeś. Zachowuję się jak niezdecydowana małolata, a ty mnie jeszcze nie masz dość
-sam się sobie dziwię
Do samochodu wracaliście, gdy było już zupełnie ciemno. Gdy już dotarliście oparłaś się o maskę i na chwilę zamknęłas oczy
-naprawdę jest tu cudownie-powiedziałaś robiąc głęboki wdech
-prawda? Lubię tu przyjeżdżać gdy chcę trochę odpocząć. Cisza, spokój..
Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś Harry'ego stojącego przed Tobą. Jego twarz była oświetlona tylko blaskiem księżyca. Zapatrzyłaś się w jego cudowne oczy. Na sobie również czułaś jego wzrok.
-proszę pozwól mi to zrobić- wyszeptał Ci do ucha Styles. Nic nie odpowiedziałaś tylko przyciągnęłaś go do siebie. Haz wpił się w Twoje wargi i delikatnym ruchem położył Cię na masce samochodu. Całował Twoje usta, szyję, dekolt, a Ty tylko cicho pojękiwałaś z przyjemności. Wplotłaś swoje palce we włosy chłopaka jednocześnie przyciągając go bliżej. Harry jednym ruchem zsunął z Ciebie marynarkę, po czym wziął na Cię na ręce i nie przestając namiętnie całować otworzył tylne drzwi. Położył Cię bardzo delikatnie na siedzeniach i zamkną za sobą drzwi, a sam zajął się guzikami w Twojej bluzce. Gdy w końcu się z nimi uporał zalotnie się do Ciebie uśmiechnął. Zajęłaś się jego koszulką, która już po chwili leżała gdzieś na przodzie samochodu. Harry całował Twój brzuch, dekolt i okolice piersi, a Ty wręcz wyginałaś się w łuk z przyjemności jaka Ci tym sprawiał. Haz zaczął kreślić językiem wzory, a później pozbył się Twojego białego, koronkowego stanika. Uśmiechnął się po czym zaczął je całować i bawić się nimi. Sprawiał Ci maksimum przyjemności przez co aż wbijałaś paznokcie w jego plecy. Teraz postanowiłaś przejąć dowodzenie i to Harry był teraz na dole, a ty zajmowałaś się jego paskiem. Gdy go rozpięłaś nieporadnie ściągałaś z niego spodnie. Harry pomógł Ci w tym i kolejna część garderoby powędrowała w nieokreślone miejsce gdzieś w samochodzie. Było ciemno, ale bardzo dostrzegłaś przyjaciela Stylesa, który stał już prawie na baczność. Zaczęłaś się nim bawić przez bokserki, a Haz cicho pojękiwał. Mocno go ścisnęłaś, a Harry wręcz krzyknął. Byłaś z siebie zadowolona. Miałaś zając się bokserkami chłopaka, ale poczułaś wibracje telefonu w Twojej kieszeni. Wyciągnęłaś go, żeby Ci nie przeszkadzał i już miałaś gdzieś go rzucić, ale zobaczyłaś napis 'Mark'. Dotarło do Ciebie co właśnie się działo. Zaczęłaś pospiesznie i nie udolnie się ubierać. Wybiegłaś z samochodu i szłaś przed siebie zapinając guzki bluzki. Po chwili poczułaś jak ktoś szarpnął Cie za ramię. To Harry. Wybiegł do Ciebie w samych rozpiętych spodniach.
-znowu?- zapytał z wyrzutem w głosie
-przepraszam, ale ja tak nie potrafię- wręcz krzyknęłaś, a po Twoich policzkach spłynęły łzy
-a rób co chcesz

__________________
Jest kolejny !
Mam nadzieję, że się podoba :)
Mam do Was prośbę, żebyście wzięli udział w ankiecie, którą dodałam ( po prawej stronie na górze) Chciała bym zorientować się ile osób to czyta xx

piątek, 11 stycznia 2013

Imagin cz. IV

Szczerość jest czymś co wiele ludzi ceni sobie najbardziej.

"Lepsza bolesna prawda, niż słodkie kłamstwo"
ale czy zawsze?
czy czasami kłamstwo nie jest lepsze, żeby nie zranić drugiej osoby?
gorzej tylko, gdy kłamstwo zajdzie za daleko..

"Kłamstwo ma krótkie nogi"
Niestety..
rawie każde kłamstwo wcześniej, czy później wychodzi na jaw..
Ale trzeba się z tym uporać i wybrać najlepsze rozwiązanie.

~*~

Kolejny raz przeczytałaś tego sms'a. Znałaś go już chyba na pamięć. W każdej chwili spodziewałaś się dzwonka do drzwi sygnalizującego, że czeka na Ciebie przed Twoimi drzwiami. Stojąc przez oknem i bezsensownie wpatrując się w głębie miasta czułaś jak łzy strumieniami spływają Ci po policzkach i spadają na bluzkę. Czekałaś sama nie wiedząc na co. Na Harry'ego? Tak zdecydowanie na niego. Ale nie miałaś pojęcia co zrobisz, gdy już usłyszysz dzwonek. Nie miałaś jednak siły ani chęci na zastanawianie się nad tym. Byłaś pogrążona w swoim oddalonym o miliony kilometrów własnym idealnym świecie. Gdzie jesteś szczęśliwa z tym którego tak bardzo kochasz i nikt nie staje wam na głowie. W swojej wyobraźni. W pewnym momencie z Twoich przemyśleń wyrwał Cię dźwięk dzwonka do drzwi. Dobrze wiedziałaś kto to, ale dla pewności jeszcze do nich podeszłaś. Spojrzałaś przez wizjer, ale gdy zobaczyłaś go tak zdenerwowanego, dzwoniącego do twoich drzwi, wybuchłaś niekontrolowanym płaczem. Oparłaś o drzwi i powoli osunęłaś się po nich na podłogę. Czułaś jak Harry wali w drzwi. Nie można tego było nazwać pukaniem. Było to energiczne i pewne siebie walenie pięścią. Czułaś na sobie siłę z jaka to robił. Skulona przeraźliwie płakałaś.
-wiem, ze tam jesteś. Proszę otwórz te drzwi!- usłyszałaś błagalny, ale znacznie podniesiony ton Lokowatego. Nic nie odpowiedziałaś. Nawet gdybyś chciała to nie miałaś na to siły.
-kurwa, martwię się!- mówił zdenerwowany załamanym głosem. Resztkami sił podniosłaś się z podłogi i po raz kolejny spojrzałaś przez wizjer. Nie wytrzymałaś. Powoli otworzyłaś drzwi i bardzo nie pewnie popatrzyłaś na niego. Nie przejmowałaś się tym, że pewnie wyglądasz teraz strasznie. Zapłakana, zdenerwowana i z podkrążonymi oczami.
-Boże, tak się bałem, że coś ci się stało- odetchnął z ulgą Harry i złapał Cię za ramiona. Nie reagowałaś. Stałaś wpatrując się w ciemną podłogę, nie powstrzymując, ani nie wycierając nawet kolejnych łez. W głowie miałaś setki myśli.
-powiedz mi co się stało..- mówił przejęty i nachylił  się tak, aby móc spojrzeć Ci w oczy. Czułaś na obie jego wzrok, ale nie potrafiłaś popatrzeć na niego. Wiedziałaś, że te wszystkie uczucia, gdzieś stłumione przez Ciebie powróciły by wtedy z podwójną siłą.
-weź coś w końcu powiedz! Kurna, ja się martwię- prawie wykrzyczał Ci to w twarz. Znowu wybuchnęłaś płaczem. On przytulił Cię mocno do siebie. Poczułaś się nieziemsko. Czułaś się bezpieczna. Mogłabyś tak zostać na wieki, ale przed oczami ukazał Ci sie obraz Mark'a. Szybko odsunęłaś się od chłopaka. Takie wyrzuty sumienia dręczyły Cię coraz częściej. Już tego nie wytrzymywałaś.
-nie mogę... - wyszeptałaś wręcz niedosłyszalnie- nie mogę- powtórzyłaś znacznie głośnie- to mnie przerasta! Ty, mark.. Nie daję rady.. Kocham go. Bardzo. Kiedyś myślałam, że ponad życie. Był dl mnie wszystkim, a teraz.. pojawiłeś się ty. Nienawidzę siebie za to. Myślałam, że jak skończę nasza znajomość to zapomnę i to wszystko się skończy. Ale nie.. Jest jeszcze gorzej.. serce mi pęka- wykrzyczałaś  i dałaś upust emocjom. W końcu to z siebie wyrzuciłaś. Nie sądziłaś jednak, że ta osobą, która to usłyszy będzie Harry..
Podeszłaś do chłopaka i zaczęłaś wypłakiwać się w jego ramię. On nie wiedział co ma robić. Delikatnie Cię do siebie przyciągnął, a później złapał Twoją twarz w dłonie.. Nic nie mówił. Jego oczy mówiły same za siebie.. Na początku delikatnie gładził Twój policzek, ale ty nie mogłaś wytrzymać. Zachłannie wpiłaś sie w jego malinowe usta. Harry odwzajemnił pocałunek z cudowną delikatnością, ale Ty nie tego chciałaś. Muskałaś jego usta w taki sposób, jakby to miał być wasz ostatni pocałunek. Robiliście to z niewiarygodną zachłannością i pożądaniem. Wiedziałaś, że nie możesz, że nie powinnaś, ale to było silniejsze. Nie mogłaś przerwać. To było cudowne. W tej jednej chwili odeszły wszystkie złe myśli i wyrzuty sumienia.. Ale tylko na chwilę.. W pewnym momencie jednak to skończyłaś. Wiedziałaś, że jeśli nie przestaniecie teraz to skończy się to czym o wiele gorszym. Czymś, czego byś już sobie nie wybaczyła. Szybkim krokiem weszłaś  z powrotem do mieszkania i zamknęłaś za sobą drzwi. Dobrze wiedziałaś, że w tym momencie zachowałaś się nie w porządku co do Harry'ego, ale to było jedyne wyjście. Pobiegłaś do sypialni i rzuciłaś się na łóżko. Znienawidziłaś sama siebie. Przez łzy napisałaś tylko do chłopaka: Przepraszam.. nie mogłam inaczej..

niedziela, 25 listopada 2012

Imagin cz. III

Uśmiech. Najlepszy puder dla największego smutku.

Ale czy da się uśmiechać gdy do oczu cisną się łzy?

Miłość. Dostarcza nam mnóstwo szczęścia. TA osoba z czasem staje się dla nas jak tlen. Bez tlenu przecież nie da się żyć, a bez ukochanej osoby? Nie zawsze przecież jest kolorowo. Często czarno- białe barwy snują się przed nami sprawiając, że każdy moment jest taki. Jedynym lekiem na ten szary świat jest miłość. Ten nasz ludzki, osobisty tlen. Ale czy warto?

Większość tych pozornie szczęśliwych i uśmiechniętych ludzi cierpi najbardziej. Im większy ból tym większy uśmiech. Ale czy tak to powinno działać? Czy uśmiech nie powinien być jednak dowodem szczęścia, a nie zatuszowaniem bólu i cierpienia?

~*~

W tym momencie byłaś już pewna, że to koniec. To czego tak bardzo się bałaś własnie było bliskie spełnienia. Spełnienie ostatnich marzeń połączone z największą tragedią. 
- ona należy do mnie. Tylko i wyłącznie do mnie!- wykrzyknął Mark, a Ty schowałaś twarz w dłonie, alby nie patrzeć na dalszy ciąg wydarzeń. Bardzo się bałaś tego, co teraz może się wydarzyć.
- [T.I] nie jest niczyją własnością. A już na pewno nie twoją!- powiedział stanowczo Harry i próbował zbliżyć się do Ciebie, ale Mark przeszkodził mu w tym ciosem w twarz Harry'ego. Chłopak na chwilę stracił równowagę, ale szybko z powrotem stanął na nogi. Otarł delikatnie jedno miejsce na twarzy i spojrzał na swoją rękę, na której była krew. Przeraziłaś się jak to zobaczyłaś. Bez wahania ruszyłaś w stronę Mark'a. 
- nie miałeś prawa..- powiedziałaś przez łzy i całej siły jaka jeszcze w Tobie została pięścią uderzyłaś w klatkę piersiową Mark'a na co on tylko głupio się zaśmiał. 
- i Ty dziwko go jeszcze bronisz?- parsknął śmiechem chłopak, ale Ty już nie miałaś siły, żeby się z nim kłócić. Na szczęście był tam on. Harry w mgnieniu oka znalazł się przy Mark'u i z całej siły go uderzył. 
- nie mów tak o niej!- krzyknął Styles i ponowił czynność. Mark nie pozostawał mu dłużny. Okładali się z niewiarygodną siłą. Czułaś, że to skończy się tragicznie dla jednego z nich. Dla słabszego, czyli Harry'ego. Chciałaś krzyczeć, ale nie mogłaś wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Próbowałaś z całych sił. Na marne. W końcu Ci się udało. Zaczęłaś krzyczeć, ale czułaś się znacznie inaczej.
    Otworzyłaś oczy. Siedziałaś na łóżku w swoim pokoju. Cała byłaś zlana potem, a twarz miałaś wilgotną od łez. Przetarłaś ja rękoma, po czym przeczesałaś palcami włosy. Z ulgą odetchnęłaś, że ten koszmar okazał się tylko snem. Próbowałaś uspokoić przyspieszony oddech i trzęsące się ręce. Co to w ogóle było? Nie byłaś w stanie pozbierać myśli. Przysiadłaś na brzegu łóżka i odetchnęłaś z ulgą, że to co się przez chwilą wydarzyło okazało się snem. Okropnym, przeraźliwym i strasznym. Snem, do którego spełnienia nie możesz dopuścić. 
    Wstałaś z łózka i wzięłaś do ręki telefon w celu sprawdzenia godziny. Dobiegała 13.00. Miałaś jedno nieodebrane połączenie od Harry'ego. Odruchowo chciałaś zadzwonić, ale po głębszym zastanowieniu, stwierdziłaś, że to zły pomysł. Przed oczami pojawił Ci się obraz jak Harry walczy z Twoim ukochanym- Mark'iem. Jednak w pewnym momencie przypomniało Ci się, że jesteś z nim dzisiaj umówiona. W tym momencie zdałaś sobie sprawę z tego do czego doprowadziłaś. W Twoim sercu nie ma miejsca dla nikogo innego niż Mark. Dotarło do Ciebie, że nie patrzyłaś na Harry'ego jak na zwykłego nowo poznanego chłopaka. Patrzyłaś na niego jak na kogoś znacznie ważniejszego. I właśnie za to się nienawidziłaś. Dobrze wiedziałaś, że jedynym sposobem na pozbycie się Harry'ego z Twojego serca jest ograniczenie kontaktów z nim do zera. Jeżeli on po tak krótkiej znajomości zrobił z Tobą i Twoim sercem takie zamieszanie, to bałaś się co będzie dalej. Ale czy można tak po prostu wymazać kogoś z swojego serca? Tak po prostu? Ale musiałaś coś zrobić. Dotarło do Ciebie, że ten sen był czymś w rodzaju znaku ostrzegawczego, który ostrzega Cię przed tym, że jeśli będziesz się tak zabawiać to może się to naprawdę źle skończyć. Ale pozostaje pytanie. Czy to była zabawa? Nigdy nie igrałaś z uczuciami drugiej osoby. Więc jak jest z Harry'm? Po prostu jest w nim coś wyjątkowego, co Cię zwiodło. Ale koniec z tym. Wiedziałaś, że musisz to skończyć
    Wybrałaś numer chłopaka i przyłożyłaś telefon do twarzy. 
- już myślałem, że nie zadzwonisz- usłyszałaś zachrypnięty, ale zarazem bardzo słodki i czuły głos Hazzy. Przeszły Cię dreszcze, a w brzuch poczułaś motylki. Nie powinnaś reagować w ten sposób i bardzo dobrze o tym wiedziałaś. 
- przepraszam, ale spałam- powiedziałaś równie zachrypniętym głosem. Czułaś jakby Twoje gardło się zaciskało na myśl o tym, co za chwilę musisz mu powiedzieć- Harry..- zaczęłaś drżącym głosem. To było dla Ciebie bardzo ciężkie. Zbyt ciężkie. 
- słucham?- zapytał, ale ty długo nie odpowiadałaś. Nie wiedziałaś jak mu to przekazać- ej, coś się stało? Masz dziwny głos..
-nie nic się nie stało.. Chociaż w sumie.. Tak. To koniec Harry. Przepraszam, że mówię ci o tym w taki sposób ale inaczej nie potrafię. To koniec naszej znajomości. Tak będzie lepiej i dla mnie i dla ciebie.. Przepraszam.. Nie dzwoń już do mnie- powiedziałaś z trudem i chciałaś się rozłączyć, ale słyszałaś, jak Harry jeszcze coś mówi. 'Proszę powiedz mi chociaż co się stało. Wiem, że mnie słyszysz! Proszę.. odezwij się'- to były jego ostatnie słowa jakie usłyszałaś. Rozłączyłaś się i podeszłaś do okna spoglądając w dal miasta. W głowie słyszałaś jego głos. Zamknęłaś oczy i z mimowolnym uśmiechem wsłuchiwałaś się w niego. Jednak nie mogłaś długo delektować się jego głosem, bo poczułaś wibrację trzymanego w dłoni telefonu. Kto dzwonił? Nikt inny jak ty Harry.. Patrzyłaś się na ekran, na którym widniało jego imię. Chciałaś odebrać, aby usłyszeć jego głos, ale wiedziałaś, że nie możesz. Mimo to on nie dawał za wygraną. Kolejny sygnał, który dał Ci telefon. Tym razem sms, ale cały czas od ciebie, Harry.. 'Proszę cię odbierz! Powiedz mi chociaż dlaczego? Zrozum.. martwię się.' Po przeczytaniu tego rzuciłaś telefon na łóżko i zagarnęłaś włosy do tyłu. On wcale Ci tego nie ułatwiał. Miałaś nadzieję, że jak urwiesz kontakt, to wszystko samo przejdzie, a teraz? Jest jeszcze gorzej. Nie chcesz, żeby się o Ciebie martwił, żeby o tobie myślał. Chcesz, żeby zapomniał, dzięki czemu Ty tez zapomnisz. Położyłaś się na łóżku zamykając twarz w dłonie. To miało pójść o wiele łatwiej. Telefon leżący obok kolejny raz się uaktywnił. Już nawet nie sprawdzałaś kto to. Bardzo dobrze to wiedziałaś. Kolejny sms. Nie chciałaś go przeczytać, ale ciekawość wzięła górę. 'Nie wiem, co się wydarzyło, że nie chcesz ze mną rozmawiać, ale nie mogę tego tak zostawić. Będę u ciebie za kilka minut.' Jeszcze tego brakowało, żebym musiała na ciebie spojrzeć Harry..- pomyślałaś, ale wiedziałaś, że nie ma już odwrotu. Czekało Cie spotkanie twarzą w twarz z NIM. Wiedziałaś, że to będzie ciężkie, ale nie możesz po sobie nic dać poznać. To znaczy jeśli go zobaczysz. Rozważałaś to, czy go w ogóle wpuścić do mieszkania. Bałaś się, że tego nie wytrzymasz..

_______________________________________
TA DAAAAAAA! Jest kolejny rozdział! Przepraszam, że z takim opóźnieniem, ale szkoła mi nie pomaga w pisaniu rozdziałów. Kolejny postaram się dodać szybciej :) 
Ta część wyszła niezbyt ciekawa, ale obiecuję, że w kolejnych będzie się więcej działo. I mam do WSZYSTKICH którzy to czytają mała prośbę, abyście zastawili po sobie ślad w formie komentarza. Chcę po prostu wiedzieć, czy Wam się podoba i czy jest w ogóle sens to pisać :) xxx

sobota, 13 października 2012

Imagin cz. II


Miłość.. Jedni ją definiują, jako najważniejsze uczucie w całym, naszym życiu, a jedni uważają, że ona nie istnieje. 

Więc?

W życiu każdego z nas, pojawia się coś wyjątkowego, ekspresyjnego, ale nie zawsze idealnego. Wcześniej czy później zasmakujemy uczucia miłości.

Czekamy na nią, ale ona przyjdzie w najmniej spodziewanym momencie i połączy nas z najmniej spodziewaną osobą.

Walczymy z nią.

Ale po co?

Aż tak się jej boisz? Boisz się być szczęśliwym? 

Nie? Więc czemu?

Boisz się zostać zranionym? 

Tak?

Niestety.. Ale takie jest życie. To pasmo sukcesów i porażek, śmiechu i łez, szczęścia i goryczy. Ale trzeba ryzykować, więc gdy spotkasz już na swojej drodze życiowej miłość, oddaj się w jej ramiona i postępuj tak, jak Ci serce dyktuje.

~*~

Przed tobą stał dość wysoki, cholernie przystojny zielonooki chłopak i wpatrywał się w Ciebie, 
czekając aż Ty dokończysz rozpoczęte zdanie, jednak Ty nie potrafiłaś nic z siebie wykrztusić. ‘Wszystko w porządku?’- zapytał z uśmiechem na twarzy. Ale to z jakim! Najpiękniejszy uśmiech na całym świecie, który wręcz zwala z nóg. ’Ta-aak’- odpowiedziałaś po dłuższym zastanowieniu.’ Chcesz jakiś autograf, czy zdjęcie?’- zapytał już z poważniejszym wyrazem twarzy. Zaraz.. o czym on mówi? Jaki autograf? Jakie zdjęcie? O co mu chodzi? A co najważniejsze dlaczego, ja nie mogę nic przy nim powiedzieć?- takie myśli krążyły Ci po głowie. ‘Nie dziękuję’- odpowiedziałaś nie pewnie, gdy zorientowałaś się, że chłopak patrzy się na Ciebie co najmniej jak na kogoś z ‘problemami’. ‘Czy ja Cię już gdzieś wcześniej nie widziałem?’. W sumie miałaś wrażenie, że gdzieś już widziałaś te oczy. Tych tęczówek nie da się chyba zapomnieć. ‘Właśnie o tym pomyślałam’- oznajmiłaś i się uśmiechnęłaś. ‘No widzisz? Zgodni jesteśmy’- powiedział lokowaty i odszedł, a Ty stałaś zdezorientowana jeszcze przez jakiś czas, będąc pod wrażeniem zaistniałej sytuacji. Chyba zauważyła to Emily, bo podeszła do Ciebie i zapytała czy coś się stało. ’Zastąp mnie’- rzuciłaś jej rozkaz, a sama odeszłaś na zaplecze. Oparłaś się o blat i próbowałaś pozbierać myśli. Nie wiedziałaś dlaczego tak zareagowałaś na jego widok. To znaczy nie chciałaś wiedzieć. Nie dopuszczałaś do siebie myśli, że on Ci się po prostu spodobał. Przecież byłaś z Mark’iem i bardzo go kochałaś, więc nie chciałaś go skrzywdzić. Ale nie widziałaś się z nim już tak dawno. Nikt Cie nie przytulał bez powodu, nie całował przy każdej możliwej okazji i nie mówił Ci ‘dobranoc’ przed zaśnięciem i ‘dzień dobry’ po przebudzeniu. Takie prosty gest, a sprawiały tak wiele radości. ‘Wszystko ok?’- wyrwała Cię z przemyśleń Emily. ‘Co? Yyy.. Tak. Chyba tak.’- powiedziałaś spoglądając na dziewczynę. ’Mogę cię o coś zapytać?’- powiedziałaś już pewnym głosem. ‘No jasne, pytaj o co chcesz’. ‘Znasz może tego chłopaka, z którym chwilę rozmawiałam przy wejściu? Taki wysoki brunet z zielonymi oczami’- tłumaczyłaś uśmiechniętej blondynce. ‘No oczywiście! Przecież to Harry Styles z One Direction! Nie mów, że go nie znasz!’- mówiła do Ciebie, ale ty już nie przyjmowałaś dalszych informacji. ‘Zaraz! Jaki Harry? Jakie One Direction?’- przerwałaś jej wypowiedź mimo, że nie miałaś tego w naturze, ale teraz nic poza tym Cię nie interesowało. ‘Sama zobacz i się przekonaj’- oznajmiła podając Ci laptopa. 'A teraz muszę już wracać, bo dziewczyny sobie same nie poradzą. Ty też nie siedź tutaj długo i przyjdź nam pomóc’- oznajmiła i wyszła, a Ty włączyłaś komputer. Wpisałaś w Google hasło One Direction i weszłaś w pierwszy link. Chwilę poczytałaś to co o nich pisali i byłaś pod wielkim wrażeniem ich sukcesu. Wszyscy są bardzo młodzi, a już osiągnęli tak wiele. Następnie zalogowałaś się na TT i wpisałaś ‘Harry Styles’. Weszłaś na jego konto i aż Cię zatkało. Ponad 7 milionów obserwujących. ‘Boże!  On jest sławny, a ja się tak przy nim zachowałam. Pewnie wziął mnie za ich fankę. No tak. Przecież nie mogłam przy nim nic powiedzieć. Masakra!- te myśli krążyły Ci po głowie, gdy postanowiłaś, że musisz coś zrobić. Chciałaś mu pokazać, że nie jesteś ich kolejną fanką, która nie może nic powiedzieć, gdy ich zobaczy. ‘Zaraz! Ale on powiedział, że mnie skądś pamięta, zresztą ja też go kojarzyłam. Możliwe, że widziałam go np. w Internecie, ale on mnie raczej tak nie zobaczył’- próbowałaś sobie przypomnieć skąd pamiętasz te oczęta. ‘No tak!’- olśniło Cię po chwili zastanowień. ‘Przecież na lotnisku pytałam się go o postój taksówek! Może powinnam mu to powiedzieć, żeby nie uważał mnie za idiotkę’- pomyślałaś. Nie miałaś dużo czasu na przemyślenie, bo zawołała Cię do pomocy jedna z kelnerek. Szybkim krokiem wyszłaś na salę i pomagałaś dziewczynom roznosić talerze z jakimś daniem. Ronny (jedna z kelnerek) kazała Ci się zająć trzema stolikami przy oknie. No  tak. Przy jednym z nich siedział on. ‘Raz się żyje’- pomyślałaś i ruszyłaś pewnym krokiem w stronę pierwszego stolika. Zauważyłaś kątem oka, że Ci się przygląda. ‘I po co on się na mnie tak patrzy?’- pytałaś w myślach samą siebie. ‘No tak. Przecież takiej idiotki jak ja codziennie się nie spotyka’- uśmiechnęłaś się sama do siebie. Zbliżałaś się do stolika przy którym siedział on. Wzięłaś głęboki oddech i podchodziłaś w celu położenia talerzy na stole, gdy się potknęłaś i razem z jedzeniem wylądowałaś na torsie loczka. ‘O nie..’- pomyślałaś, gdy dotarło do Ciebie co się stało. Z pośród kilkunastu gości ty musiałaś przewrócić się akurat na niego. ‘Jeju! Przepraszam bardzo! Nie wiem jak to się stało.’- tłumaczyłaś się, na co on odpowiadał tylko szerokim uśmiechem. ‘Dobra. Spokojnie, przecież nic się nie stało. Mógłbym tylko pójść gdzieś żeby to z siebie zmyć?’- zapytał, a z jego twarzy nie schodził uśmiech. ‘Jasne. Proszę’- powiedziałaś i pokazałaś mu drogę na zaplecze. Staliście oboje wymazani jakimś sosem, a ty moczyłaś ręczniki żeby to zetrzeć. Podałaś mu jeden, a drugim zaczęłaś się sama wycierać. W pewnym momencie lokowaty wybuchnął śmiechem. ‘Z czego się tak śmiejesz?’- zapytałaś go z poważną miną. ‘W sumie to z ciebie i z tego jak na mnie poleciałaś’- powiedział. ‘To wcale nie jest śmieszne’- oznajmiłaś bez żadnych emocji mimo, że też chciało Ci się śmiać. ‘Właśnie, że jest’- droczył się z Tobą, aż do momentu, w który mnie wytrzymałaś i zaczęłaś się śmiać. ‘Hahah. No widzisz jednak śmieszne. A tak poza tym to jestem Harry’- przedstawił Ci się brunet. ‘Już wiem. Ja jestem Ann.’- odpowiedziałaś i posłałaś mu promienny uśmiech. ‘Już?’- zapytał zdezorientowany. ‘No tak. Moja koleżanka mi dzisiaj powiedziała jak się nazywasz i kim jesteś. A tak parzy okazji to przepraszam Cię za tę sytuację przy wejściu. Zachowałam się jak kretynka’. ‘ Spoko. Nie ma sprawy, jestem przyzwyczajony, że dziewczyny tak na mnie reagują. Ale poczekaj.. skoro dopiero dzisiaj dowiedziałaś się kim jestem i w ogóle jak się nazywam to znaczy, że nie jesteś nasza fanką? Myślałem, że dlatego tak zareagowałaś’. ‘Wiem zachowałam się jak idiotka i strasznie Cię za to przepraszam. Nie wiem dlaczego tak zrobiłam’. ’Dobra nie ma sprawy, ale tak jak już Ci wcześniej powiedziałem skądś cię kojarzę. Myślałem, że jesteś fanką i, że widziałam Cię na jakimś koncercie, czy podczas podpisywania płyt, ale jeśli tak nie jest, to skąd cię znam?’- zapytał podnosząc brwi do góry. ‘Kilka dni temu spotkaliśmy się na lotnisku. Pytałam cię gdzie się znajduje postój taksówek’- wyjaśniłaś i się uśmiechnęłaś. ‘Aaaaa no tak. Już pamiętam. Byłem wtedy z Niall’em i czekaliśmy na jego kuzynkę’. ‘A kto to Niall?’- zapytałaś. ‘Niall tak samo jak ja, Louis, Zayn i Liam jest członkiem One Direction’- wyjaśnił Harry. ‘Aha. Ok., dzięki. Chyba muszę się trochę podszkolić w wiedzy o 1D. A tak poza tym to chciałam Cie jeszcze raz bardzo, ale to bardzo przeprosić za to’- powiedziałaś wskazując na bluzkę chłopaka, na której znajdowała się ogromna, jasnobrązowa plama. ‘Ok.. przyjmę przeprosiny, ale pod jednym warunkiem..’- oznajmił z łobuzerskim uśmiechem. ‘Jakim?’- zapytałaś zaciekawiona. ‘Że dasz się gdzieś wyciągnąć w sobotę’. ‘Przykro mi, ale mam chłopaka’- oznajmiłaś i delikatnie się zarumieniłaś. ‘Ale Ann, ja Ci nie proponuje małżeństwa, tylko wspólnie spędzony dzień’- powiedział i szeroko się uśmiechnął. Boże.. on znowu to robi. Znowu powoduje wzrost ciśnienia w Twoich żyłach swoim uśmiechem. To tylko uśmiech, a przyprawiał Cię o zawrót głowy. ‘Ok. Niech będzie sobota’- oznajmiłaś Harry’emu. ‘No to jesteśmy umówieni. Tylko może dałabyś mi swój numer, to zadzwonię do Ciebie i uzgodnimy szczegóły’. Napisałaś na małej karteczce numer telefonu i mu ją wręczyłaś. Porozmawialiście jeszcze chwilę po czym Harry stwierdził, że powinien już iść. Było po 2.00 więc zaproponował, że Cię odwiezie. W restauracji było znacznie mniej gości, więc mogłaś opuścić lokal z chłopakiem. Odprowadził Cię pod same drzwi, po czym się pożegnaliście. Weszłaś do mieszkania i szłaś korytarzem prosto do sypialni po drodze zdejmując jeszcze buty. Rzuciłaś się zmęczona na łóżko i na chwilę zamknęłaś oczy. Tym razem twoje myśli nie przywołały obrazu Mark’a lecz Harry’ego. Myślałaś w szczególności o tym zajściu w drzwiach jak wpatrując się w jego oczy nie mogłaś nic powiedzieć.  Byłaś na siebie cholernie zła, że w Twojej głowie pojawił się ktoś inny niż Mark. To jego kochałaś, ale w Loczku też było coś wyjątkowego. Wiedziałaś, że już w tym momencie nie jest Ci obojętny, ale mimo wszystko nie dopuszczałaś do siebie takich myśli. Wiedziałaś, że w Twoim sercu jest miejsce tylko i wyłącznie dla 
Mark’a, ale równie dobrze wiedziałaś, że w Harry jest dla Twojego serca wyjątkowy.

NASTĘPNY DZIEŃ.
Zaraz po przebudzeniu spojrzałaś na zegarek stojący przy łóżku. Była 12.37. ‘Nieźle’ pomyślałaś i zerwałaś się z łóżka. Zauważyłaś, że jesteś w ubraniach i makijażu co świadczyło o tym, że jak przyszłaś musiałaś byś tak zmęczona, że zasnęłaś nawet nie przebierając się w piżamy. Podniosłaś się z materaca i od razu powędrowałaś do łazienki. Zmyłaś rozmazany makijaż i weszłaś do wanny, aby trochę odpocząć. Mimo, że był piątek to miałaś wolne w pracy. Tak umówiłaś się z wujkiem, że weekendy kiedy będziesz studiować i dni po imprezach, kiedy wracasz późno masz wolne. Spokój panujący wokół Ciebie zakłócił dzwonek telefonu. Wytarłaś rękę i sięgnęłaś po leżący niedaleko telefon. Jakiś nieznany numer. ‘Tak?’- odebrałaś. ‘Hej. Tu Harry. Co słychać?’- mówił bardzo pogodnym głosem.  ‘O, cześć Harry. Wszystko w porządku. W sumie to niedawno wstałam. A u ciebie?’-odpowiedziałaś jednocześnie wychodząc z wanny i wycierając mokre ciało jasnym ręcznikiem. ‘Też wszystko dobrze. Chciałem cię zapytać, czy cały czas chcesz się ze mną jutro spotkać?’. ‘Oczywiście, że tak. Tylko powiedz mi gdzie i, której..’. ‘To może przyjadę po ciebie jutro ok. 13.00? Pasuje Ci?’. ‘Ok. To jesteśmy umówieni. W takim razie do zobaczenia jutro!’. ‘No, na razie!’- pożegnał się Harry i się rozłączył. Wyszłaś z łazienki i poszłaś do pokoju, aby się ubrać. Nie miałaś zamiaru dzisiaj nigdzie wychodzić, więc wyciągnęłaś z szafy szare dresy i białą koszulkę. Ni malowałaś się, a włosy tylko rozczesałaś i związałaś w luźnego koka.  Walnęłaś się na dużą, kremową kanapę i włączyłaś w TV jakiś program muzyczny.  Usłyszałaś pierwsze dźwięki bardzo dobrze znanej Ci piosenki. „Love story” Taylor Swift. Spojrzałaś na ekran telewizora i łzy napłynęły ci do oczu. Zamknęłaś oczy i znów wróciły te wszystkie wspomnienia. Przy tej pamiętnej piosence, na tej pamiętnej dyskotece pierwszy raz ujrzałaś Mark’a. Pierwszy raz razem zatańczyliście i pierwszy raz spojrzeliście sobie w oczy. Wtedy się wszystko zaczęło.  ‘Miałam, być silna.. obiecałam mu to’- pomyślałaś i wytarłaś łzy z policzków.  Wzięłaś laptopa i włączyłaś pierwszą, lepszą stronę, żeby o tym wszystkim zapomnieć. Nie na długo, bo zobaczyłaś komunikat informujący, że dzwoni Mark. Uśmiechnęłaś się, jeszcze raz przetarłaś oczy i odebrałaś rozmowę. ‘Cześć, kochanie!’- usłyszałaś od uśmiechniętego bruneta wpatrującego się w ciebie przez kamerkę. ‘Hej, skarbie..’- odpowiedziałaś, uśmiechając się do niego.  Znów to wszystko powróciło. Smutek, żal, tęsknota i ta cholerna bezsilność.. ‘Dobrze widzę, że moja księżniczka płakała?’- zapytał z troską w głosie, a ty już z trudem powstrzymywałaś kolejne łzy. On tak dobrze Cię znał. Nie wytrzymałaś. Rozpłakałaś się jak małe dziecko. Tak bardzo chciałaś móc się teraz do niego przytulić. Tak bardzo chciałaś, żeby pogłaskał cie po głowie, pocałował w czoło i wyszeptał jak bardzo Cię kocha. Brakowała ci tego. JEGO ci brakowało. ‘Eeeej.. Kochane nie płacz. Pamiętasz co mi obiecałaś? Miałaś nie płakać i pamiętać, że nawet jeśli będziemy daleko od siebie, to zawsze, ale to zawsze będę cię kochał. Pamiętaj o tym i nie płacz, bo ja nie mogę patrzeć, na to jak cierpisz.’ 

________________________________________________
Wróciłam! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Wiem, że nie dzieje się w nim za dużo, ale  w kolejnych częściach się rozkręci. Obiecuję :) Jeśli chcecie się dowiedzieć co będzie dalej to komentujmy! Chcę wiedzieć, czy będzie ktoś to czytał xxx

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Imagin cz. I


‘Gotowa jesteś?’- usłyszałaś jak woła Cię Twoja ukochana ciocia. ‘Już, chwilkę!’- odpowiedziałaś, przeczesując jeszcze swoje długie, kasztanowe włosy. Ostatnie poprawki i byłaś już gotowa, więc z uśmiechem na twarzy wyszłaś z pokoju zbliżając się w stronę wyjścia, przy którym czekała na Ciebie Megan.’ Ślicznie wyglądasz’- posłała Ci komplement wysoka brunetka, na który Ty odpowiedziałaś szerokim uśmiechem. Wyszłyście z mieszkania, wsiadłyście do samochodu i pojechałyście do centrum handlowego na zakupy. Meg chciała spędzić z Tobą trochę czasu, zanim zaczniesz studia i pracę. Weszłyście do pierwszego sklepu. Przeglądałaś wszystkie ciuchy, nie mogąc zdecydować się na którym skupić swoją uwagę. Do przymierzalni brałaś górę ubrań. Ciocia nie pozwalała Ci za nic płacić, dlatego próbowałaś trochę się opanować. Na koniec ciocia zaprowadziła Cie jeszcze do jednego sklepu. ’Tutaj kupiłam sukienkę, którą miałam na sobie jak Rob mi się oświadczył’- powiedziała Megan przeglądając sukienki. ‘Musiało być cudownie’- oznajmiłaś uśmiechając się niewinnie. ‘Tak, to było niezwykłe’. Kontynuowałyście przeglądanie ubrań, rozchodząc się w przeciwne strony sklepu. Nie znalazłaś nic ciekawego, aż do momentu gdy podeszła do Ciebie ciocia i pokazała Ci przepiękna sukienkę. Była naprawdę cudowna.. czerwona, bez ramiączek.. po prostu nieziemska. Szybkim krokiem poszłaś do przymierzalni, aby sprawdzić czy na Ciebie pasuje. ‘Wyglądasz pięknie’- oznajmiła Megan, gdy pokazałaś jej się w tym stroju. ’Bierzemy!’- dokończyła po chwili. Przebrałaś się z powrotem w swoje ubrania i podałaś cioci sukienkę, za którą ona poszła zapłacić. ‘Proszę, kochanie!’- powiedziała wręczając Ci torbę z czerwonym cudem. ‘Dziękuję Ci bardzo! Kocham Cie Meg!’- zaczęłaś obcałowywać Megan wszędzie, gdzie tylko mogłaś. ‘Cieszę się, że Ci się podoba. Pamiętaj! Ta sukienka jest na wyjątkową okazję z kimś wyjątkowym. Nie podejmuje pochopnych decyzji, żebyś później nie żałowała.’ Wzięłaś sobie te słowa do serca. Wiedziałaś, że tą wyjątkową osoba jest Mark. Wtedy tak myślałaś.. nie wiedziałaś jak bardzo się mylisz.
Gdy już wróciliście do domu zabrałaś się wraz z Meg i Rob’em za poszukiwania jakiegoś mieszkania dla Ciebie. Przejrzeliście chyba z 1000 ogłoszeń gdy natrafiliście na to odpowiednie. Nie duże mieszkanie położone blisko centrum. Miałabyś blisko do cioci i na uczelnię. Nie było ono duże, bo tylko jedna sypialnia, kuchnia, łazienka i salon, ale nie potrzebowałaś nic większego.  Przecież będziesz mieszkała tam sama i w jakimś dużym mieszkaniu czułabyś się nieswojo. Wujek zadzwonił pod numer, który był podany razem z ogłoszeniem i uzgodnił szczegóły. Umówił Was na jutro, aby obejrzeć mieszkanie.
Przeglądałaś tt, gdy zobaczyłaś twetty od Marka do Ciebie. Pisał jak to bardzo Cię kocha i jak bardzo tęskni. Łza zakręciła Ci się w oku. Energicznie zamknęłaś laptopa, podeszłaś do okna i odsłoniłaś purpurowe zasłony. Oparłaś się o ścianę i wpatrywałaś w ciemno granatowe pełne świecących gwiazd niebo, a łzy spływały Ci po policzkach na znak tego, jak bardzo za nim tęsknisz. Wierzyłaś w to, że mimo takiej różnicy kilometrów wasz związek przetrwa. Wiedziałaś ile par z o wiele większym doświadczeniem niż Wy, rozstało się z powodu odległości. W duchu jednak miałaś nadzieję, że te statystyki Was nie dotyczą. Spojrzałaś na księżyc wierząc, że on też na niego patrzy i myśli o Tobie. Zauważyłaś spadającą gwiazdę i mimo, że nie wierzyłaś w przesądy postanowiłaś pomyśleć życzenie. Chcę spotkać ponownie miłość mojego życia. Myśląc to, zamknęłaś oczy dając upust emocjom. Tak bardzo chciałaś móc znów go zobaczyć. Usłyszeć od niego to, że jesteś piękna i, że Cię kocha. Miłość mojego życia.. To tak dojrzale brzmi. Ale Ty tak właśnie go postrzegałaś. Byłaś pewna, że zawsze będzie się kochać i nic nie będzie w stanie Was rozdzielić. Oj głupia byłaś..

KOLEJNY DZIEŃ
Wstałaś około dziewiątej rano. Od razu udałaś się do łazienki, gdzie wzięłaś szybki prysznic, umyłaś włosy i zęby oraz ubrałaś się w coś wygodnego. Zajęło Ci to nie całą godzinę, więc przed 10.00 byłaś gotowa i uśmiechnięta weszłaś do kuchni, gdzie siedział aktualnie Rob. Ciocia Megan była w pracy. Zjedliście śniadanie i razem pojechaliście obejrzeć mieszkanie, które chciałaś wynająć. Czekaliście w umówionym miejscu na właściciela. W końcu się pojawił. Wyglądał na bardzo miłego i wesołego człowieka. Jego powoli siwiejące włosy zdradzały, że był w okolicach pięćdziesiątki. Przywitaliście się z nim, po czym mężczyzna wprowadził Was do mieszkania. Zostaliście oprowadzeni po każdym pokoju, po czym razem z wujkiem zdecydowałaś, że chcesz wynająć to mieszkanie. On z właścicielem załatwiali szczegóły i spisywali umowę, a Ty jeszcze raz przespacerowałaś się po pokojach. Wyszłaś na balkon i oparta o barierkę wpatrywałaś się w Big Bena. ‘Tutaj zacznę nowe życie’- pomyślałaś i wsłuchując się w rozmowę mężczyzn podziwiałaś życie uliczne. Przerwał Ci Rob, wołając Cię i informując, że już wychodzicie. Dowiedziałaś się, że za tydzień możesz się wprowadzać.

MIJAŁY KOLEJNE DNI..
Nadszedł dzień Twojej wyprowadzki. Wczoraj już zrobiliście potrzebne zakupy zaczynając od mebli, a kończąc na jedzeniu i wszystko spakowaliście w kolorowe kartony i torby. Miałaś ustawiony budzik, więc jak tylko usłyszałaś pierwsze dźwięki głośnej melodii szybko zerwałaś się z łóżka i pobiegłaś do łazienki. Dzisiaj zaczynasz nowe, dorosłe życie. Sama. Bez rodziców, bez bliskich. I niestety bez Mark’a. Tylko Ty i przeciwności losu, które szykuje Londyn. Zjadłaś śniadanie i pojechałaś razem z Rob’em do Twojego mieszkania. On pomógł Ci wziąć meble i ustawić je w miejsca, które mu wskazywałaś. Później zostawił Cię samą, bo musiał jechać do pracy. Zajęłaś się przystrajaniem wnętrza. Wieszałaś obrazy, ustawiałaś figurki i zdjęcia na półkach, przesuwałaś meble i po prostu tworzyłaś swój świat. Wszystko było po Twojemu. Wszystko było urządzone po Twojej myśli. Bardzo Ci się to podobało. Gdy skończyłaś było już po północy, a Ty na 8.00 musiałaś być w pracy. Ustawiłaś więc budzik na 6.30 i położyłaś się do swojego nowego łóżka.
Po przebudzeniu się przetarłaś oczy i sama do siebie się uśmiechnęłaś. Miałaś dobry humor mimo tego, że wstałaś tak wcześnie. Zjadłaś skromne śniadanie i poszłaś do łazienki wziąć prysznic. Później wyprostowałaś włosy i delikatnie się umalowałaś. Ubrałaś na siebie to co musiałaś do pracy, czyli czarną, krótką, obcisłą spódniczkę i białą koszulę którą wpuściłaś w środek. Wyszłaś z domu i poszłaś do restauracji wujka. Byłaś 10 minut przed czasem, co pozwoliło Ci się zapoznać z kilkoma innymi kelnerkami. Pokazały Ci gdzie co jest i co masz robić. Później poprosiły Cie abyś pomogła w przygotowywaniu restauracji na przybycie pierwszych gości. Razem poszło Wam to bardzo sprawnie i miałaś czas na bliższe zapoznanie się z Emily, bo to z nią najlepiej się dogadywałaś. Cały dzień Ci pomagała za co byłaś jej bardzo wdzięczna. ’Rob mówił Ci, że mamy dzisiaj imprezę zamkniętą?’- zapytała Cię Emily podczas gdy Ty przygotowywałaś kawę dla klienta. ‘Nie rozmawiałam z nim nawet dzisiaj. Ale o co chodzi z ta imprezą?’- zapytałaś i zaniosłaś gorący napój młodemu mężczyźnie. ‘Dzisiaj od 20.00 salę wynajmują jakieś gwiazdy. Podobno będzie dużo znanych osób.’- oświadczyła blondynka. ‘A co ja mam robić podczas takiego przyjęcia?’- zapytałaś z zaciekawieniem. ‘Najważniejsze, żebyś była ciągle miła, uśmiechnięta i pilnowała żeby im niczego nie brakowało’.
Była 19.30 gdy razem z Emyli zamknęłyście restauracje i jeszcze poprawiałyście wystrój Sali. Teraz pozostało już tylko czekać na gości i w tym celu musiałaś stań przy drzwiach i wszystkich miło witać. W  środku było już kilka osób a na zewnątrz pojawiały się coraz to nowe samochody. ‘Dobry wieczór. Witamy w „Left”. Zapraszamy do środka i życzymy miłej zabawy’- powtórzyłaś te same słowa do kolejnej pary sław. Bolała Cię już twarz od tego ciągłego uśmiechania się, a to był dopiero początek. ‘Dobry wieczór. Witamy w ..’- już chciałaś kolejny raz powtórzyć tę samą regułkę gdy coś Cię zatrzymało.

____________________________________________________
Jest pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jest prawie druga w nocy a ja nie śpię, bo pisałam rozdział. Proszę Was o komentarze, bo nie wiem, czy jest sens to dalej pisać jeśli nikt tego nie będzie czytał. Więc jeśli czytasz to skomentuj. Dla Was to tylko kilka sekund, a dla mnie to naprawdę dużo :)